Chciałem się dostać do grodu Kraka. Rowerem trochę daleko jak na jedno
popołudnie w obie strony, stanęło że będzie PKP...

...tylko, że PKP nie proponuje nic z centrum Dąbrowy Górniczej do Krakowa.
Znaczy proponuje ponad dwugodzinne wycieczki ze zwiedzaniem dworca w
Katowicach.

I wtedy wpadłem na genialny pomysł - pojadę PKS-em! Rachu ciachu, krakowska
strona pksu, połączeń dużo, lekko ponad godzina jazdy. Wg rozkładu PKS
stanie na przystanku autobusowym (DG Urząd Pracy). Super!

Zrywam się z pracy wcześniej, tłukę się autobusem na przystanek na koniec
miasta specjalnie, bo wg rozkładu w centrum nie staje.

Spóźnił się ponad 10 minut. Tyle tylko, że w ogóle się na przystanku nie
zatrzymał. Pojechał dalej nawet bez zwalniania. Pobiegłem kawałek jak ta
ciota za nim, ale nie wywołało to żadnej reakcji.

Poczułem się jak debil. Rozkładu PKSów na samym przystanku nie znalazłem,
więc albo w internecie coś spieprzyli, albo dupek się zapomniał zatrzymać,
albo nie wiem co. W każdym razie do Krakowa się nie dostałem.

Żadne tam pręty... chuj w dupę pieprzonemu kierowcy PKSu relacji
Płock-Kraków!


· 

Na 3 dni przed wejściem nowego rozkładu jazdy zlikwidowali osobowe
Płock-Kutno.Brawo!!! 130 tysięczne miasto zostaje praktycznie bez kolei.PKS już
się cieszy.Zostaje tylko pośpieszny "Koziołek".Jest jeszcze cień nadziei w
Kolejach Mazowieckich.Zresztą odsyłam do linka w "GW":
http://miasta.gazeta.pl/plock/1,35681,3779615.html

Pozdrawiam
Damian Mazur



Na 3 dni przed wejściem nowego rozkładu jazdy zlikwidowali osobowe
Płock-Kutno.Brawo!!! 130 tysięczne miasto zostaje praktycznie bez kolei.PKS już
się cieszy.Zostaje tylko pośpieszny "Koziołek".Jest jeszcze cień nadziei w
Kolejach Mazowieckich


Doskonale znam trasę Kutno -Płock.Faktycznie liczba podróżnych na
tym odcinku jest znikoma.Należy jednak zwrócić uwagę,że likwidacja
połączeń na tym odcinku utrudni dojazd do pracy sporej grupie
ludzi.Uważam , że komunikacja PKS nie rozwiążę pojawiającego się
problemu.Zanim Koleje Mazowieckie podejmą jakieś działania związane
z utrzymaniem tej linii upłynie jeszcze sporo czasu.Pojawia się
pytanie czy tych samych ludzi ponownie uda się przekonać do
korzystania z usług przewoźnika kolejowego.

pozdr
 el controlerro



| I przestal istniec ogolnopolski rozklad jazdy

A kiedyś istniał?


Oczywiscie. Bylo 17 okregow i 17 tomow, kazdy wielkosci PKPowskiej
cegielki. Nawet mam taki tom 15 90/91, obejmujacy woj. ciechanowskie,
plockie, siedleckie i warszawskie. Do dzis go uzywam do sprawdzania
odleglosci i orientowania sie, gdzie sa linie. Zreszta na niektorych
trasach rozklad prawie sie nie zmienil.

Bo koordynacji to nijakiej pomiędzy tymi
rozkładami widać nie było.


Ale na kazdym wiekszym dworcu, tudziez w informacji telefonicznej jeszcze
w polowie lat 90tych mozna bylo sie dowiedziec, o ktorej jest autobus z
Pipidowki Dolnej do Krzyczek Zabiczek.

| i niektore przedsiebiorstwa zlosliwie nie udostepniaja
 na swoich dworcach rozkladow innych PPKS korzystajacych
 z tych dworcow, nie oferujac swoich uslug na tych trasach.

Serio się z czymś takim zetknąłeś?


W internetowym rozkladzie PKS Nowy Dwor Maz. nie znajdziesz kursow do
Grodziska Maz. i Plocka np., bo sa obslugiwane przez PKS Grodzisk.

rozkladow innych przewoznikow u nich. Nie wiem, czy na dworcu wisza.

| Berliety z lat 80tych.

No ale nie przesadzaj - jednak pojawia się znaczna ilość nowego
taboru, znacznie lepszego niż kiedyś.


Ale czy przed podzialem PKSu jezdzily w nim tak stare autobusy jak teraz?
;-) Nie sadze, aby mialo to znaczacy wplyw na wiek taboru.

Czemu nie ustawiłeś FUT?


Bo nie wiem, jak zrobic to w Pine. :)
M.


· 

| Czerwonych autobusów w Płocku nie ma już dość dawno, ale tamtejszy
dodatek
| "Wyborczej" zawsze uwielbiał to określenie. Śmieszne.

Tak, lubują się w takich porównaniach. Czerwoniak - miejski,
niebieski - wiejski (PKS). :)
Gdyby KM potrafiła wyciągnąć właściwe wnioski z tej całej sytuacji
(autor artykułu nie raczył porównać rozkładów jazdy tego Bus Kóma i
podmiejskiej linii nr 6 - Bus Kóm odjeżdża na kilka minut przed każdym
kursem szóstki - jawne zagarnięcie linii), to być może poprawiłaby
swoją politykę wobec pasażerów. Ale właśnie kilka dni temu ogłosiła
letni rozkład jazdy... Przeszli już samych siebie. Powiem tylko, że z
najpopularniejszej linii w mieście (19) zniknęło 66 kursów (sic!), a w
soboty i niedziele kursować będzie wieczorem prawie co godzinę.
Horror!


cze !

No - tu ja juz mowilem o pociagach pospiesznych, a nie osobowych.
Chodzilo mi bardziej o analogie...
Linie typu Brodnica-Sierpc: np. Lebork - Leba. Ostatnio jeden czlowiek pisal


Moze Plock - Sierpc - Brodnica... moze sie pukna w te puste makowki
i przedluza...

mi, ze duzo osob nie moglo skorzystac z uslug PKP dojezdzajac do pracy do
miejscowosci na lezacej na tej linii, bo takowych nie bylo (tzn. chcieli
wyjechac z Leborka po 6:00 - jest pociag o 5:00 i wrocic po 15:00 - pociag
wraca do Leborka o 16:53 bodajze). Pytanie - czy Ty bys jezdzil takim
polaczeniem do pracy? Ja tez nie. Dlatego nie ma klientow. A jak nie jezdze


Wiec nalezy czym predzej pogonic kretynow co ukladaja rozklady jazdy
Ale PKS i MPK maja podobnie idiotyczne rozklady...

W tej sytuacji nikt nie bedzie jezdzil w takiej konfiguracji. Albo PKP
zaproponuje bezposrednie polaczenie z Grudziadzem (albo rozreklamuje
skomunikowane przesiadki w Laskowicach) i to nie bedzie jedno polaczenie na
dobe, albo odda tych pasazerow PKSowi/busiarzom, ktorzy zaproponuja
polaczenie bezposrednie. Trzeciego wyjscia nie widze.


A nie mozna puscic Grudziadz - Chelmza - Unislaw - Bydgoszcz ?
przecie inne miejscowosci tez potrzebuja dojazdu do Bydg.

Wystarczy potraktowac je tak jak inne linie (nikt nie pojedzie IC
Warszawa-Poznan o 2:45 z przesiadka w Zychlinie).


Mnie to pasuje - bede mial czym dojechac, zeby ciotke odwiedzic ;)

Pozdrawiam cieplo !
&y


Nie rożmieszaj się. Co robi (w moim regionie) ITD? Nic. Jak raczy
przyjechać,
to skontroluje jednego busa, który będzie miał pecha, że kumple go nie
powiadomili i 3 PKSy. Ot, cala prawda o tym chorym systemie.


Z tego co wiem, to ITD w większości przypadków jedzie tam, gdzie dostanie
cynk od "zaprzyjaźnionej" konkurencji. Aczkolwiek znam kilka autentycznych
przypadków, gdzie przyrżnęli komuś 3000 kary za zatrzymanie na przystanku
nie ujętym w rozkładzie jazdy.
I teraz dylemat: Czytałem wywiad z dyrektorem berlińskiego BVG, który chlubi
się, że u nich nocny autobus zawiezie pasażera nawet pod drzwi jego domu. A
u nas za zatrzymanie na przystanku (przystanku!) pozarozkładowym od razu 3
patyki. Hm, moja dziewczyna kupowała ostatnio ze swoją mamą dywan. Kierowca
na ich wiosce stanął im pod domem, co było dla nich zbawieniem. Cud miodzio
itd., a jak pomyślę, że facet popełnił ciężkie wykroczenie...
Wracałem ostatnio z Płocka autobusem PKS Koszalin i kierowcy powiesili sobie
nad przednimi drzwiami artykuł prasowy o tym, że zatrzymanie pozarozkładowe
kosztuje właśnie 3000 zł. Pewnie pokazują ten artykuł palcem każdemu, który
prosi o zatrzymanie.
A ja cholernie współczuję tym kierowcom. Chyba każdy z nas wie, jakie burdy
potrafią wszczynać pasażerowie, jeśli odmówi im się takiego zatrzymania.


No to nic dziwnego że Płocki PKS nie wjeżdża na dworzec PKS w Stalowej. O 15:05 ma odjazd kurs Stalowa Wola - Zakopane i była by to konkurencja dla Zakopiańczyka na odcinku do Tarnobrzegu.

Autobus do Bydgoszczy nie jedzie przez Tarnobrzeg, tylko przez Sandomierz. Tu masz rozkład: http://www.pksplock.com.pl/rozklad_13.htm
A w ogóle to jak dla mnie, to ten kurs wygląda dosyć sztucznie - ni to dzienny, ni to nocny. Ciekawe, czy nie było tak, że najpierw planowano tylko relację Płock - Przemyśl, a dopiero potem ktoś wymyślił jazdę do Bydgoszczy.

Witam. Jestem tu pierwszy raz, więc Was pozdrawiam z Bydgoszczy. Na stronie płockiego PKS-u http://www.pksplock.com.pl pojawił się rozkład jazdy chyba nowego połączenia Wrocław-Łódź-Płock-Giżycko. Wyjazd z Wrocławia od piątku do niedzieli o 21.00, z Łodzi codziennie o 1.15, w Giżycku 9.10. Odjazd z Giżycka o 21, w Łodzi 5.10, we Wrocławiu o 9.10 od czwartku do soboty.

Mam gdzieś w domu kieszonkowy rozkład jazdy PKS Warszawa z 1996 roku i właśnie w nim widnieje owy kurs do Myszyńca ( póżniejsze Rozogi ). Są też inne linie, które przeszły do historii ( czyt. zlikwidowane lub przejęte ): Warszawa - Głogów, Warszawa - Inowrocław, Warszawa - Płock, Warszawa - Andrychów Niby tylko 8 lat, a już taki rozkład ma wartość historyczną

Z tego co czytałem w różnych miejscach, jazda z taką prędkością w PEXie to codzienność. Wszystko ponoć za sprawą rozkładów. Co więcej - ten przewoźnik miał nawet wypadek w Toruniu bądź w Płocku (autobus wjechał w dom).


A to nie nowosc, nie tylko im sie wypadki zdarzaja. W kazdej firmie na pewno jakis wypadek byl... mniejszy lub wiekszy. Co dwjezdzania w "chalupy" to sam cos takiego juz przezylem w autobusie

"widziałem 3 Volva B10M, rocznik 1990-1993, sprzedawane z przeznaczeniem na złom" - PKS Bilgoraj popackal by je farba i by robily jako flagowce trasy Bilgoraj-Krak-Bilgoraj hmmm... choc nie, wg. nich to szkodaby bylo dawac cos trakiego na ta trase, za dobry sprzet...



Pasażerowie KOMFORTBUS!

Od dnia 16.02.2009 r. następuje zmiana w rozkładzie jazdy:

kurs z Kołobrzegu do Warszawy o godz. 6.00 zmieniony na godz. 7.10

zamiast przystanku Toruń, Dw. Miasto obowiązywać będzie Toruń, Dworzec Autobusowy PKS

dostawione zostają nowe przystanki: Płock, Podolszyce II oraz Wyszogród

Uwaga Pasażerowie!

PKS w Bydgoszczy Sp. z o.o. informuje, że od dnia 16.02.2009 r. kursy w relacji Bydgoszcz - Toruń, Dw. Miasto oraz Toruń, Dw. Miasto - Bydgoszcz (KOMBUS) zostają wydłużone do Osiedla Rubinkowo (zostają uruchomione następujące przystanki: Toruń, Pl. Daszyńskiego, Toruń-Jamontta, Toruń-Dziewulskiego, Toruń-Witosa, Toruń Ligi Polskiej, Toruń-Kolankowskiego). Szczegółowe informacje już wkrótce na naszej stronie.

żródło: PKS Bydgoszcz
http://www.pks.bydgoszcz.pl/


/o: dodałem brakujący link

Zacytuję co znalazłam o naszym ostródzkim PKS-sie. "Przedsiębiorstwo Komunikacji Samochodowej Sp. z o.o. w Ostródzie istnieje nieprzerwanie od 1958 roku. Firma posiada dwa dworce autobusowe w Ostródzie i Morągu, zatrudnia 185 osób. PKS Ostróda dysponuje 78 autobusami, (w tym - 8 luksusowymi autobusami produkcji zachodniej) oraz 10 zestawami ciągników siodłowych z naczepami. Te ostatnie przystosowane są i przeznaczone głównie do międzynarodowych przewozów towarowych. Tabor autobusowy przedsiębiorstwa obsługuje lokalne przewozy pasażerskie wg urzędowego rozkładu jazdy - w tym przewozy szkolne i międzyregionalne. Firma obsługuje bezpośrednie połączenia z Warszawą, Gdańskiem, Bydgoszczą, Płockiem, Elblągiem i Olsztynem (jak w rozkładzie jazdy).Przedsiębiorstwo wykonuje także przewozy turystyczne za granicą i w kraju autobusami o wysokim standardzie z klimatyzacją, wc, video i barkiem. PKS w Ostródzie przewozi rocznie 3 mln pasażerów oraz 20 tys. ton towarów." Widocznie jak zwykle brak kasy, wiele kursów zawiesili z uwagi na ich nierentowność, faktycznie chociaż ten jeden przystanek dla obsługi ruchu zagranicznego powinien trochę lepiej wyglądać. Nisko położony plac dworca, szczególnie po ulewach jest utrapieniem i pasażerów i autobusów. A co do dworca PKP to pocieszę już pierwsze drobne malunki powstają tak jakby w ostródzie nie mogłoby być ładniej i czyściej

Sprawa już znalazła swoje rozwiązanie, od 12.09 uruchomiono sześć par połączeń busowych dziennie z Kutna do Łodzi Fabrycznej. Informacje o odjazdach zostały włączone do rozkładu jazdy na łódzkim dworcu.

Tutaj można znaleźć decyzję UOKiK dotyczącą tej konkretnej sprawy. (A tu kopia HTML z Google'a).

W sumie dobrze, że PKS Łódź prowadzi otwartą politykę i wpuszcza na dworzec wszystkich przewoźników, którzy chcą wykupić miejsce - wszystkie PKS-y, Polski Express, przewoźników prywatnych. W niektórych miastach nawet część PKS-ów nie jest wpuszczana na dworce i wtedy powstaje bałagan - po kilkanaście przystanków na różnych ulicach.

Nie jestem zwolennikiem busów, ale niestety autobusy PKS (poza dwoma pospiesznymi: Płock-Kraków, Bydgoszcz-Przemyśl) jadą aż 1h 40min, pociągi podobnie. Inna sprawa, że ze względu na Łódzkie korki dojazd z Kutna do Zgierza trwa czasami dłużej niż ze Zgierza do Łodzi, tak że w piątkowe popołudnie nawet wlokące się pociągi są rzeczywistą alternatywą dla transportu drogowego - ale niestety tylko w tych przypadkach.



| Na 3 dni przed wejściem nowego rozkładu jazdy zlikwidowali osobowe
| Płock-Kutno.Brawo!!! 130 tysięczne miasto zostaje praktycznie bez kolei.PKS już
| się cieszy.Zostaje tylko pośpieszny "Koziołek".Jest jeszcze cień nadziei w
| Kolejach Mazowieckich

Doskonale znam trasę Kutno -Płock.Faktycznie liczba podróżnych na
tym odcinku jest znikoma.Należy jednak zwrócić uwagę,że likwidacja
połączeń na tym odcinku utrudni dojazd do pracy sporej grupie
ludzi.Uważam , że komunikacja PKS nie rozwiążę pojawiającego się
problemu.Zanim Koleje Mazowieckie podejmą jakieś działania związane
z utrzymaniem tej linii upłynie jeszcze sporo czasu.Pojawia się
pytanie czy tych samych ludzi ponownie uda się przekonać do
korzystania z usług przewoźnika kolejowego.

pozdr
 el controlerro


Co gorsza w dniu 9.12 (kilka godzin przed zmianą rozkładu)nie pojechał
wieczorny pospieszny Płock- Poznań. W starym rozkładzie oczywiście był i
do tego skomunikowany w Kutnie z pospiesznym Lublin -Bydgoszcz
(20.26-20.30). Tak w każdym razie informowano w informacji kolejowej i w
HAFASie). Z pociągu z Lublina w Kutnie wysiadło kilkadziesiąt osób z
zamiarem dalszej podróży do Poznania. A tu niespodzianka - z megafonu
informacja ze pociąg do Poznania odwołany, kropka, bez żadnych
wyjaśnień. Także konduktorzy z pociągu Lublin-Bydgoszcz byli tak samo
zaskoczeni. W końcu konduktorzy wymyślili rozwiązanie i część podróżnych
pojechała dalej do Bydgoszczy (pociąg do Bydgoszczy ruszył po 20
minutach chaosu) i dalej z Bydgoszczy do Poznania już po północy
pociągiem Gdańsk - Wrocław (już wg nowego rozkładu).
Rozumiem, że niektórzy skasowali kursy dzień wcześniej...
T. Werner


1.Bydgoszcz:
a. tramwaje 3,5-4h
b.autobusy dzien dla wytrwalych (zgaduje: ok 17h)

2. Toruń
a. tramwaje 2h - TYLKO W SZCZYCIE (inaczej nie jezdza 4 i 5)
b. autobusy - nie wiem, nie skonczylem sieci. Jestkilka linii podmiejskich
kursujacych dosc rzadko a czasami w ukladzie wykluczajacym ich zaliczenie w
rozsadnym czasie. Ale czesc mijeska ok 12h+podmiejskie 5-6h (choc
niekoniecznie 12+5=17)

3. Grudziadz
a.tramwaje - 1h
b. autobusy - podobnie jak w Toruniu z tym, ze siec podmiejska jest gestsza
i jest sporo kursow wariantowych. Czesc miejska zajmie ok. 5h + podmiejskie:
czas nieokreslony ze wzgledy na niezbadana blizej wariantowosc takich linii
jak 5 czy 9. W tydzien na pewno :-))))

4. Inowroclaw
Jeszcze kiedy istnialy podmiejskie (do konca sierpnia 2002) to zaliczenie
calej sieci MPK zabieralo troche czasu - teraz to jakies 5-6h (przy dobrym
trafieniu w rozklad linii trzykursodobowych)

5. Konin
dzien
Tak na marginesie. kilka lat temu Koninskie MZK wydalo DOSKONALY sieciowy
rozklad jazdy autobusow. Oprocz odjazdu kazdej linii z kazdego przystanku w
uklacie SRJP podane byly takze nr kolejnosci autobusow.

6. Wloclawek
Nie wiem - ciagle robie. Konina takze nie zrobilem zalego ale tam maja choc
SRJA. Odliczajac podmiejskie jakies 7h i z jakies 5-6 na podmiejskie

7. Pila
od 8 do 18

8.Chojnice
mnostwo podmiejskich wariantow - dzien-dwa. Miasto mozna objechac w zasadzie
7 lub 7A, ktore jezdza chyba po wszystkich chojnickich ulicach, a reszta
linii jest podobna do kursow PKS. ! np w najdluzszym wariancie ma 32km w
jedna strone.

9. Tczew
Wiekszosc linii dworzec-Czyzykowo, ale przez rozne "przez" + 2/19 +
Flextronic (lub jakos tak)=4h + kilka podmiejskich+50=56min :-)

10. Malbork
syndrom PKSu :-)

11. Płock
Miejskie-6h + podmiejskie (sporo)

12. Elblag
a. tramwaje - 2h
b-autobusy - 6-20

wystarczy  -pozdrawiam
Piotr


Od poniedziałku pociągiem do Kutna

W poniedziałek o 6.12 wyjedzie z Kutna pierwszy pociąg Kolei Mazowieckich. W Płocku będzie o 7.28. Uwaga pasażerowie, pierwszy kurs za darmo.

Na płockim dworcu PKP/PKS odbędzie się uroczysta inauguracja nowego połączenia. - Nie chcemy z tego robić wielkiej pompy, podkreślamy tylko powrót pasażerskich połączeń z Kutnem po prawie roku przerwy i debiut nowego połączenia Kolei Mazowieckich - mówi Marta Milewska.

Po krótkiej części oficjalnej i okolicznościowych przemówieniach stan gruntownie odnowionego składu EN57 sprawdzi marszałek Struzik. Wsiądzie do pociągu w Płocku o 8.08 i przejedzie do Gostynina.

Od 15 października Koleje Mazowieckie będą obsługiwały po cztery kursy dziennie na trasie Płock-Kutno-Płock. Z Płocka pociągi będą odchodziły o godz. 8.08, 11.10, 14.58 i 18.22. Ten ostatni pociąg będzie kursował aż do Sochaczewa (przez Łowicz), ponieważ składy Kolei Mazowieckich nie mogą nocować na terenie innego województwa (Kutno leży w woj. łódzkim).

Z kolei z Kutna do Płocka pociągi będą wyruszały o 6.12, 9.46, 12.35 i 16.34. Godziny te będą aktualne do 9 grudnia, kiedy wejdzie w życie nowy rozkład jazdy całego PKP - Koleje Mazowieckie przewidują wówczas pewne zmiany w godzinach przyjazdów i odjazdów pociągów, nie wykluczają również zwiększenia liczby kursów.

Dla pasażerów nowego połączenia Koleje Mazowieckie przygotowały niespodziankę - poniedziałkowe połączenia do Płocka o 6.12 i przejazd do Kutna o 8.08 będą bezpłatne dla wszystkich.

Decyzję o wznowieniu połączeń Płock-Kutno-Płock ogłosił marszałek Struzik na specjalnym spotkaniu 1 października w płockiej delegaturze urzędu marszałkowskiego. To nie koniec planów Kolei Mazowieckich dla Płocka - od 9 grudnia mają zostać uruchomione co najmniej dwa szynobusowe połączenia dziennie do Sierpca, w planach jest też powrót bezpośredniego pospiesznego pociągu do Warszawy.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Nasz festiwal to nie tylko wielkie nazwiska zagraniczne, ale i wielkie nazwiska polskie. Jednym z nich jest Jacek Sienkiewicz, który jest bodaj najbardziej znanym i cenionym na świecie reprezentantem polskiej muzyki elektronicznej. Jego wytwórnia, Recognition Records, obchodzi w tym roku swoje 10-lecie i z tej okazji Jacek zaprezentuje na Audioriver coś naprawdę specjalnego.

W ciągu 10 lat istnienia label ten wydał 27 singli - poza produkcjami samego Sienkiewicza, także takich artystów, jak Etiop, Pier Bucci czy legendarny Atom Heart. W tym roku mija też 6 lat od premiery „Techne“, pierwszego albumu dla Cocoon Records Svena Vaetha. Z tej okazji powstała płyta „Modern Dance“ - pierwsza kompilacja i zarazem mix-CD Jacka.

Jacek na przestrzeni ostatniej dekady bada przeróżne aspekty i związki muzyki i tańca - emocjonalne, fizyczne, mentalne, socjalne i artystyczne. Przesuwając granice klasycznego techno, filtrując brzmienie Detroit przez niezliczone studyjne eksperymenty... Jego muzyka jest odzwierciedleniem najgłębszych uczuć i wizyjnej kreatywności - o tym właśnie traktuje „Modern Dance“.

Po podsumowaniu ostatnich lat działalności przychodzi czas na dalsze poszerzanie horyzontów - już tego lata światło dzienne ujrzą nowe płyty, powstałe w warszawskim studiu artysty. Lada chwila wystartuje także digital label, pomyślany jako platforma służąca promocji nowych, intrygujących artystów.

Tego lata Sienkiewicz pojawi się w składzie najważniejszych europejskich festiwali. Będzie wśród nich impreza z okazji 10-lecia obecności Cocoon Records na plażach Ibizy oraz właśnie Audioriver.

Jacek zaprezentuje u nas specjalny set z premierowym materiałem, więc wszyscy fani jego twórczości nie powinni przepuścić tej okazji. To dla nas wyróżnienie, że pionier i tak zasłużona postać dla polskiej sceny postanowiła właśnie w Płocku świętować 10-lecie najważniejszej polskiej wytwórni niezależnej. Ten set będzie mocnym akcentem na zakończenie pierwszej nocy na festiwalowej plaży.

Więcej o Jacku i wytwórni na:
www.recognition.pl
www.myspace.com/wwwrecognition.pl

WAŻNE INFORMACJE:
Regulamin festiwalu znajduje się już w zakładce Bilety
Informacja o Polu namiotowym w zakładce Noclegi
Rozkład jazdy dodatkowych autobusów zorganizowanych wraz z PKS na potrzeby uczestników Audioriver znajdziecie w zakładce Miejsce

Z małym opóźnieniem:
Zmiany w Rozkładzie Jazdy PKS Płock od dnia 19.01.2008r.

Likwidacja kursów:
Płock- Sochaczew p.Iłów z godz. 11.00 nr kursu 2209
Sochaczew -Płock p. Iłów z godz. 14.00 nr kursu 2214
Mała Wieś -Płock p. Bodznów z godz. 7.35 nr kursu 1046
Płock- Drobin p. Psary z godz. 14.40 nr kursu 1119
Drobin- Płock p. Psary z godz. 15.40 nr kursu 1124
Płock- Bodzanów p. Kanigowo z godz. 19.45 nr kursu 2167
Płock- Wyszogród – Bodzanów -Płock z godz. 6.00 nr kursu 3035 (dotyczy soboty)
Krubice- Płock p. Blichowo z godz.20.05 nr kursu1268

Zmiana oznakowania:
Kierunek Słupno
Płock -Warszawa p. Bodzanów z godz. 4.00 z D na A
Warszawa -Płock p. Bodzanów z godz. 9.30 z D na A
Płock -Wyszogród p. Cieśle z godz. 19.00 z D na F
Wyszogród -Płock p. Cieśle z godz. 19.30 z D na F
Płock- Zakrzewo p. Święcieniec z godz. 17.00 z DE na FE
Zakrzewo- Płock p. Święcieniec z godz. 18.10 z DE na FE
Kępa Polska –Płock p. Święcieniec z godz.5.10 z A na F

Kierunek Bielsk
Płock- Drobin p. Łęg z godz. 10.20 z L na F

Kierunek Staroźreby
Drobin -Płock p. Górę z godz. 4.10 z U na F
Płock -Raciąż p. Góre z godz. 6.15 z D na A
Raciąż- Płock p.Górę z godz. 8.00 z D na A
Bulkowo- Płock p. Staroźreby z godz. 19.45 z Un na F
Płock- Góra p. Staroźreby z godz. 21.00 z D na F
Płock-Bulkowop. Staroźreby z godz.14.25 z A na F

Kierunek Radzanowo
Staroźreby –Płock p. Blichowo z godz. 6.35 z An na F
Płock – Staroźreby p. Bichowo z godz. 14.45 z An na F

Kierunek Maszewo
Tłuchowo-Płock p. Brudzeń z godz. 12.45 z A na F
Płock-Tłuchowo p. Brudzeń z godz. 20.15 z A na F
Płock- Brudzeń p. Sobowo z godz. 20.00 z Un na A


Od poniedziałku pociągiem do Kutna
Mariusz Piotrowski
2007-10-12, ostatnia aktualizacja 2007-10-12 22:34

W poniedziałek o 6.12 wyjedzie z Kutna pierwszy pociąg Kolei Mazowieckich. W Płocku będzie o 7.28. Uwaga pasażerowie, pierwszy kurs za darmo.

Na płockim dworcu PKP/PKS odbędzie się uroczysta inauguracja nowego połączenia. - Nie chcemy z tego robić wielkiej pompy, podkreślamy tylko powrót pasażerskich połączeń z Kutnem po prawie roku przerwy i debiut nowego połączenia Kolei Mazowieckich - mówi Marta Milewska.

Po krótkiej części oficjalnej i okolicznościowych przemówieniach stan gruntownie odnowionego składu EN57 sprawdzi marszałek Struzik. Wsiądzie do pociągu w Płocku o 8.08 i przejedzie do Gostynina.

Od 15 października Koleje Mazowieckie będą obsługiwały po cztery kursy dziennie na trasie Płock-Kutno-Płock. Z Płocka pociągi będą odchodziły o godz. 8.08, 11.10, 14.58 i 18.22. Ten ostatni pociąg będzie kursował aż do Sochaczewa (przez Łowicz), ponieważ składy Kolei Mazowieckich nie mogą nocować na terenie innego województwa (Kutno leży w woj. łódzkim).

Z kolei z Kutna do Płocka pociągi będą wyruszały o 6.12, 9.46, 12.35 i 16.34. Godziny te będą aktualne do 9 grudnia, kiedy wejdzie w życie nowy rozkład jazdy całego PKP - Koleje Mazowieckie przewidują wówczas pewne zmiany w godzinach przyjazdów i odjazdów pociągów, nie wykluczają również zwiększenia liczby kursów.

Dla pasażerów nowego połączenia Koleje Mazowieckie przygotowały niespodziankę - poniedziałkowe połączenia do Płocka o 6.12 i przejazd do Kutna o 8.08 będą bezpłatne dla wszystkich.

Decyzję o wznowieniu połączeń Płock-Kutno-Płock ogłosił marszałek Struzik na specjalnym spotkaniu 1 października w płockiej delegaturze urzędu marszałkowskiego. To nie koniec planów Kolei Mazowieckich dla Płocka - od 9 grudnia mają zostać uruchomione co najmniej dwa szynobusowe połączenia dziennie do Sierpca, w planach jest też powrót bezpośredniego pospiesznego pociągu do Warszawy.

Źródło: Gazeta Wyborcza Płock

http://miasta.gazeta.pl/plock/1,35681,4574627.html

Cały artykuł:


Autobusy zamiast pustych pociągów

Co najmniej szesnaście pociągów w regionie łódzkim zniknie z nowego rozkładu jazdy PKP, który ma zacząć obowiązywać w grudniu, a kolejne 32 połączenia stoją pod znakiem zapytania. Urząd Marszałkowski, który finansuje pasażerskie przewozy kolejowe, rozważa zastąpienie pociągów autobusami.

Przesądzony jest los trzech pociągów z Łodzi Kaliskiej do Łowicza oraz połączenia Zduńska Wola - Częstochowa przez Chorzew Siemkowice, Kutno - Włocławek i Koluszki - Tomaszów. Ale to nie wszystko, bo kolej uzgodniła z Urzędem Marszałkowskim, że z 217 pociągów osobowych kursujących obecnie po województwie łódzkim, w nowym rozkładzie pewnych jest tylko 156. Zagrożone są m.in. pociągi Wieluń - Wieruszów, Pątnów - Kępno, Kutno - Płock.

- Jeśli teraz stracimy pasażerów, to później trudno ich będzie odzyskać - mówi Antoni Kopeć, przewodniczący komisji zakładowej "Solidarności" łódzkiego Zakładu Przewozów Regionalnych.

- Ale stan techniczny torów z Łodzi do Łowicza jest tak tragiczny, że pociąg mógłby jechać 20 km/h, więc 50-kilometrowa podróż zajęłaby 2,5 godziny, a pieniędzy na naprawę nie ma... - dodaje Antoni Kopeć.

- Jeżeli składem z ponad 200 miejscami jedzie mniej niż 50 pasażerów, to nie ma sensu utrzymywać takiego połączenia - mówi Janusz Wysocki, naczelnik Wydziału Transportu i Komunikacji w Urzędzie Marszałkowskim. - Dlatego rozważamy zastąpienie połączeń kolejowych autobusowymi. Wystąpiliśmy do dwunastu PKS-ów w naszym województwie z pytaniem, czy byłyby zainteresowane uruchomieniem kursów. Wszystkie odpowiedziały pozytywnie.

* * * * *

Dobrą informacją dla pasażerów jest planowane od grudnia uruchomienie pośpiesznego połączenia Tomaszów - Warszawa i wydłużenie linii osobowej ze Skarżyska-Kamiennej przez Tomaszów do Łodzi Fabrycznej.



Zwróćcie uwagę na logikę władz województwa: nikt nie jeździ, więc likwidujemy. Bez zbędnego analizowania i odpowiedzi na pytanie: dlaczego?
Zresztą o łódzkim UW szkoda gadać, skoro przez lata tolerowali pociąg, którym jechała tylko małą grupka kolejarzy... Gdzieś po 3 w nocy do Zduńśkiej Woli.
Tylko czekać aż inna spółka zajmie się łódzkimi torami. O ile te będą jeszcze istnieć....


Co najmniej szesnaście pociągów w regionie łódzkim zniknie z nowego rozkładu jazdy PKP, który ma zacząć obowiązywać w grudniu, a kolejne 32 połączenia stoją pod znakiem zapytania. Urząd Marszałkowski, który finansuje pasażerskie przewozy kolejowe, rozważa zastąpienie pociągów autobusami.

Przesądzony jest los trzech pociągów z Łodzi Kaliskiej do Łowicza oraz połączenia Zduńska Wola - Częstochowa przez Chorzew Siemkowice, Kutno - Włocławek i Koluszki - Tomaszów. Ale to nie wszystko, bo kolej uzgodniła z Urzędem Marszałkowskim, że z 217 pociągów osobowych kursujących obecnie po województwie łódzkim, w nowym rozkładzie pewnych jest tylko 156. Zagrożone są m.in. pociągi Wieluń - Wieruszów, Pątnów - Kępno, Kutno - Płock.

- Jeśli teraz stracimy pasażerów, to później trudno ich będzie odzyskać - mówi Antoni Kopeć, przewodniczący komisji zakładowej "Solidarności" łódzkiego Zakładu Przewozów Regionalnych.

- Ale stan techniczny torów z Łodzi do Łowicza jest tak tragiczny, że pociąg mógłby jechać 20 km/h, więc 50-kilometrowa podróż zajęłaby 2,5 godziny, a pieniędzy na naprawę nie ma... - dodaje Antoni Kopeć.

- Jeżeli składem z ponad 200 miejscami jedzie mniej niż 50 pasażerów, to nie ma sensu utrzymywać takiego połączenia - mówi Janusz Wysocki, naczelnik Wydziału Transportu i Komunikacji w Urzędzie Marszałkowskim. - Dlatego rozważamy zastąpienie połączeń kolejowych autobusowymi. Wystąpiliśmy do dwunastu PKS-ów w naszym województwie z pytaniem, czy byłyby zainteresowane uruchomieniem kursów. Wszystkie odpowiedziały pozytywnie.
* * * * *
Dobrą informacją dla pasażerów jest planowane od grudnia uruchomienie pośpiesznego połączenia Tomaszów - Warszawa i wydłużenie linii osobowej ze Skarżyska-Kamiennej przez Tomaszów do Łodzi Fabrycznej.

Od najbliższej soboty płocczanie będą mogli dojechać z centrum miasta do Auchan za 1,6 zł. Podczas gdy bilet w czerwoniaku kosztuje 2 zł.

Dwie nowości przygotował płocki PKS. Od 1 lipca zaczyna kursować autobus do Władysławowa (oczywiście w ramach komunikacji Komfort Bus). Będzie to jeden z najdłuższych kursów w kraju, bo autobus wyrusza aż z Przemyśla i będzie pokonywał 920-kilometrową trasę. Po drodze zabierze pasażerów m.in. z Sandomierza, Kielc, Piotrkowa Trybunalskiego i Łodzi. Z Płocka do Władysławowa (przez Toruń, Bydgoszcz, Gdańsk) wyjedzie o godz. 22.45.

Dla płocczan będzie więc to kurs nocny, żywo przypominający jadący niegdyś w nocy pociąg z Łodzi do Trójmiasta. We Władysławowie zakończy jazdę po godz. 7 rano. Kurs ten zostaje jednak uruchomiony wyłącznie na lato, połączenie zniknie z rozkładów jazdy z końcem sierpnia.

- Chcemy sprawdzić tę trasę, zebrać nowe doświadczenia z takiej linii - mówi prezes płockiego PKS Paweł Śliwiński. - Mamy już takie sezonowe, letnie połączenie z Płocka do Mielna przez Koszalin i jesteśmy z niego zadowoleni.

To niejedyna wakacyjna nowość PKS SA w Płocku. Od soboty rusza linia podmiejska, która może wiele zmienić na lokalnym rynku przewozów. PKS uruchamia połączenie z Gozdowa do Auchan (przez Proboszczewice, Trzepowo, ul. Bielską, al. Jachowicza i Piłsudskiego) nową komunikacją, którą nazwał BUS KOM.

Na pierwszy rzut oka można mieć wrażenie, że to linia podmiejska skierowana głównie do mieszkańców Gozdowa. Ale do autobusu może wsiąść każdy pasażer, także w centrum Płocka. Nie tylko może wsiąść, ale za przejazd między Podolszycami a centrum zapłaci mniej niż w autobusie Komunikacji Miejskiej. Bo normalny bilet w czerwoniaku kosztuje 2 zł, w BUS KOM-ie tylko 1,6 zł (za jazdę na terenie miasta). Cały kurs z centrum handlowego na Podolszycach do Gozdowa będzie kosztował 4,4 zł. Są też bilety miesięczne i ulgowe, wszystko zgodnie z regulaminem w PKS (uczniowie np. płacą 50 proc.)

Na razie przygotowane zostały dwa autobusy w nowych specjalnych barwach zabierające po 50 pasażerów. Niewykluczone, że ich wielkość i pojemność będzie się zmieniać w zależności od pory dnia i obciążenia trasy. Pierwszy kurs rozpocznie się o godz. 4.11, ostatni autobus zakończy jazdę o 22.45.

- Przygotujemy ładne i wygodne pojazdy, mamy nadzieję, że uda nam się przyciągnąć klientów, zadowolić mieszkańców powiatu płockiego i na stałe wpisać w krajobraz miasta - dodaje prezes Śliwiński.

Nie ukrywa, że myśli o kolejnych, podmiejskich połączeniach, ale ich uruchomienie nastąpi najwcześniej po wakacjach.

Komfort Bus, czyli w tym wypadku PKS Płock.
W temacie Rozkłady jazdy (pks) > mazowieckie znajdziesz link do strony.
nr tel. 024 262 29 49

http://miasta.gazeta.pl/plock/1,35681,3779615.html

Nowy rozkład jazdy pociągów
Agnieszka Woźniak, Sebastian Śmietanowski
2006-12-07, ostatnia aktualizacja 2006-12-07 21:53
PKP zamyka linię Płock - Kutno. - Wycofujemy pociągi. Samorząd ich nie
zamówił, a nam brakuje pieniędzy. Z czegoś musimy zrezygnować - oświadczył
wczoraj Łódzki Zakład Przewozów Regionalnych.
Wszystko wskazuje na to, że z ruchliwego kiedyś dworca PKP/PKS niedługo
będzie odjeżdżać tylko jeden pociąg.

Rozkład jazdy pociągów PKP zmienia się w całej Polsce 10 grudnia. W jego
projekcie trasa Płock - Kutno jeszcze istnieje - cztery kursy dziennie.

- Ale ten fragment rozkładu zaznaczyliśmy na zielono. Jego los jest
niepewny - usłyszeliśmy rano w centrali Przewozów Regionalnych.

W południe sprawa była jasna.

- Pociągi Płock - Kutno są poza uzgodnieniami z samorządem. Wycofujemy je.
Nie ma trasy - rozwiewała nasze nadzieje Elżbieta Zielińska, naczelnik
działu marketingu z Łódzkiego Zakładu Przewozów Regionalnych.

Zadecydowały liczby.

- 217 naszych pociągów osobowych generuje rocznie 41-mln deficyt. Samorząd
województwa zdeklarował 35 mln zł pomocy. Rachunek jest prosty. Trzeba z
czegoś zrezygnować - tłumaczy Zielińska i dodaje: - Tak krawiec kraje...

Pod nóż poszły linie, które mają najmniej pasażerów. Pociągami Płock - Kutno
jeździ średnio 25-70 osób, a miejsc jest 212.

- Dysponujemy taborem, personelem. Chętnie obsługiwalibyśmy wszystkie linie.
Ale połączenia te musiałby zamówić organizator, czyli samorząd - wyjaśnia
Zielińska.

Problem w tym, że do tej pory na linię Płock - Kutno pieniądze wykładał
marszałek województwa łódzkiego. Władze Mazowsza finansują Koleje
Mazowieckie, a te nie miały w planie pociągów Płocka. Jest niewielka
nadzieja, że dziś jeszcze wszystko może się zmienić.

- Planowane jest w tej sprawie spotkanie przedstawicieli samorządu
województwa mazowieckiego z Kolejami Mazowieckimi - poinformowała nas
wczoraj rzeczniczka urzędu marszałkowskiego Marta Milewska.

Wiosną podczas uruchomienia szynobusów w Sierpcu szefowa Kolei Mazowieckich
Halina Sekita twierdziła, że kiedy Łódź wycofa się z linii Płock - Kutno,
jej firma będzie w stanie wziąć połączenia na siebie. Problem w tym, że to
nie pierwsza groźba likwidacji tego połączenia.

Ale to już było i nie wróci więcej...

Losy pociągów do Kutna wiszą na włosku od początku roku. Najpierw Przewozy
Regionalne zdecydowały, że połączenia znikną 1 kwietnia. Tłumaczyły się
małym zainteresowaniem pasażerów i brakiem dotacji z urzędów
marszałkowskich. Decyzja wzbudziła ogromne kontrowersje. Pod protestem
podpisało się tysiąc osób. Do walki włączyła się też "Gazeta". Pociągi
zostały, ale tylko końca czerwca. W wakacje sytuacja znów się powtórzyła.
Wyrok odroczono do grudnia.

Wsiąść do pociągu byle jakiego...

Po likwidacji trasy Płock - Kutno zostanie nam tylko... jeden pociąg.
"Koziołek" relacji Poznań - Płock - Poznań. Pozostali pasażerowie będą
musieli się przesiąść do autobusów. Prezes płockiego PKS-u Paweł Śliwiński
nie wyklucza, że do Kutna puści dodatkowe kursy, być może nawet w godzinach
odjazdów pociągów.


I jeszcze jedno: i dla mnie - jako MK - fajnie będzie oglądać w r.j. 4
pary pociągów na odc. Lipowa Tuch.- Kościerzyna. Pytanie tylko, ile ma to
wspólnego z ekonomią, skoro z pociągów będzie korzystało )mimo dobrych
skomunikowań) max. 20 osób/vlak. Tymczasem na głównych ciągach mam przerwy
w ruchu w porze dziennej rzędu 6-7 godzin (vide BG-Piła czy Toruń
Gł.-Włocławek). Śmiało rokuję pociągom uruchomionym w takich dziurach co
najmniej po 100 osób/vlak. Ale tu UMarsz. już nie widzi potrzeby poprawy
oferty przewozowej. A w ogóle, to - w przeciwieństwie do tego, co się
Koledze wydaje - NIKT w UMarsz. Toruń tak naprawdę NIE INTERESUJE SIĘ
ROZKŁADEM JAZDY. Można więc czepiać się tego, co jest w kujawskim r.j.
złe, natomiast to, co w ostatnich latach poprawiliśmy, nie jest w
najmniejszym stopniu zasługą samorządu.


Skoro UM się tak mało interesuje RJ-tem to należy właśnie wykazywać mu pewne
inicjatywy, które mogą poprawić ofertę - powinno właśnie dlatego byc łatwiej
przekonać do poszczególnych posunięć. Ile lat PMK zastanawia się dlaczego
nie wprowadzi się pociągów Gdynia - Bydgoszcz (- Toruń) kursujących przez
Kościerzynę. Czy uważasz, że dalej frekfencja wynosiłaby 20 osób na pociąg
? - w ten sposób można było wprowadzić te 2 dodatkowe pociągi i deficyt
mógłby być mniejszy, a może nawet szynobusy by się oszczędziło. Obecnie
pociągi Kościerzyna - Gdynia wożą przeważnie pasażerów w kier. Gdyni i
koniec, podnie możnaby powiedzieć o kierunku Bydg - Chojnice, że wożą
pasażerów między tymi miastami, a mogłyby jeszcze wozić tych, którzy chcą z
Kościerzyny do Bydgoszczy, z Gdyni do Bydgoszczy też zapewne by się
znaleźli, nie mówiąc o tych z Czerska  itd.

Skoro kasa jest taka, jaka jest, naprawdę nie ma sensu utrzymywać na siłę
kwiatków ofertowych w postaci 2 par poc. na odc. np. TrW-Sierpc, po to by
wozić kilku kolejarzy i trzymać niewykorzystane składy całą noc, czy pół
dnia. Tam już kolej przegrała. Do póki nie poprawią się realia finansowe,
trzeba powiedzieć "przepraszam" i (póki co) do widzenia.


Marnujecie tylko szansę i utrudniacie sobie przyszłość kolei w tym
kierunku - właśnie to jest rozkłady gdy trzeba było skierować tutaj 1-2
szynobusy i połączyć we wspólne pociągi Toruń - Nasielsk, póki oferta na tym
mazowieckim odcinku jest jaka jest. Jak wrócicie do tego za 2-3 lata może
mazowieckie zrezygnuje. Walczcie o tego pasażera teraz, razem nie za 5 lat.
Zastanawiam się jak bardzo przy obecnej ofercie spadł deficyt systemu
połączeń w stosunku do roku gdy jeździło jeszcze 5 par do Sierpca - pewnie
tylko wzrósł.

Zaraz się okaże, że z powodu braku wspólnych kroków z województwami
ościennymi (Gdy-Kośc-Bdg, TG-Sierpc - Płock / Nasielsk -Wawa) będziecie bili
rekordy w dziedzinie zamknięć linii dla reg. ruchu pas... (będą już 4
odcinki od 2-3 lat ?..., z niestabilną ofertą na innych ?) Już nie wspomnę o
obiecywanym niegdyś jako pierwszym do wznowienia odc. Nakło - Chojnice,
gdzie szynobus w relacji Chojnice - Nakło - Bydgoszcz mógłby być
konkurencyjny czasowo w stos. do PKS.

Pozdrawiam
Mick M.


Płock będzie miastem bez pociągów

PKP likwiduje ostatni płocki pociąg - "Koziołka". Od grudnia będziemy największym w Polsce miastem, do którego nie dojeżdża żaden pociąg pasażerski.

Już w obowiązującym od 1 czerwca rozkładzie "Koziołek" został okrojony o dwa kursy: sobotni z Poznania do Płocka i niedzielny z Płocka do Poznania. Dalej będzie już tylko gorzej. Nadzorujące pociąg PKP Przewozy Regionalne potwierdzają: - W rozkładzie jazdy, który ma obowiązywać od grudnia 2007, nie ma pociągu relacji Płock-Poznań - przyznaje Piotr Olszewski z biura prasowego firmy.

Powodem jest niska frekwencja. Z badań przeprowadzonych przez PKP wynika, że "Koziołkiem" średnio podróżuje 35 osób (na 212 miejsc w pociągu). To znacznie poniżej poziomu opłacalności.

PKP Przewozy Regionalne - spółka deficytowa - regularnie likwiduje najmniej opłacalne kursy. Olszewski co prawda zastrzega, że decyzja o wycofaniu "Koziołka" nie jest ostateczna, być może będzie jeździł np. w weekendy, ale na regularne połączenia nie ma już szans.

- Nigdzie w Europie miasta wielkości Płocka nie są całkowicie odcięte od sieci kolejowej. Dziwi mnie bierność władz województwa, zupełnie jakby nikomu nie zależało na kolei w Płocku - komentuje redaktor naczelny dwumiesięcznika "Z biegiem szyn" Karol Trammer. To jego czasopismo jako pierwsze doniosło o likwidacji "Koziołka".

Pociąg przegrał z samochodem

W grudniu ub. r. z rozkładu zniknęło połączenie Płock - Kutno. Łódzki Zakład Przewozów Regionalnych zlikwidował je, bo miał deficyt i musiał z czegoś zrezygnować. Linii tej nie chcą też przejąć Koleje Mazowieckie - spółka samorządu województwa mazowieckiego.

- Wykonujemy tylko te przewozy, które zleca nam urząd marszałkowski. Jeżeli będzie taka decyzja, zaczniemy jeździć z Płocka do Kutna - zapewnia Mikołaj Sidoruk, dyrektor biura handlowego Kolei Mazowieckich. Do pociągów musiałby jednak dopłacić marszałek Adam Struzik.

- Największym problemem trasy Płock - Kutno są fatalne tory. Pociąg nie wytrzymuje konkurencji z samochodem, bo 53 km pokonuje w 80 min - tłumaczy Marta Milewska, rzeczniczka urzędu marszałkowskiego. - Dopóki Polskie Linie Kolejowe nie naprawią torów, nie będziemy zainteresowani przejęciem tego połączenia.

Doraźne łatanie trasy niczego nie daje, a planów na większy remont nie ma.

- To linia lokalna, podlega pod samorządy wojewódzkie. Jeśli władze województwa mazowieckiego i łódzkiego zwrócą się do nas z propozycją współuczestniczenia w modernizacji torów, podejmiemy się tego zadania - mówi Kazimierz Persyt z biura prasowego Polskich Linii Kolejowych.

Zostają autobusy - od godz. 5 rano do 19.30 z Płocka do Kutna odjeżdża 21 kursów plus dwie linie wakacyjne. Ale i one nie cieszą się popularnością. PKS rozważa nawet zmniejszenie ich liczby.

Światełko w tunelu

Szansą dla Płocka mogłyby być szynobusy kursujące do Sierpca albo nawet do Torunia. To jednak wciąż tylko dalekie plany - przyznaje urząd marszałkowski.

Nadzieję ma też Sidoruk z Kolei Mazowieckich. Jego zdaniem już za kilka lat szybki pociąg może kursować z Płocka do Warszawy. Wszystko będzie zależało od planowanej przed Euro 2012 modernizacji trasy Kutno-Warszawa. - Takie miasto jak Płock zasługuje na połączenie ze stolicą - podkreśla.

Największe miasta bez pociągów pasażerskich

1. Płock (127 tys. mieszkańców) woj. mazowieckie

2. Jastrzębie Zdrój (96 tys.) woj. śląskie

3. Lubin (78 tys.) woj. dolnośląskie

4. Siemianowice Śląskie (73 tys.) woj. śląskie

5. Łomża (64 tys.) woj. podlaskie*

*Na podstawie magazynu "Z biegiem szyn"

Źródło: Gazeta Wyborcza Płock

Pewnie każdy płocczanin chciałby regularnych połączeń kolejowych z większymi miastami, ale marzenia te nie doczekają się chyba realizacji. Budowa nowej linii kolejowej to też "melodia przyszłości". Chcę przedstawić siedem pomysłów, które może podniosą kolej z zapaści.

o pierwsze: rozkład ustalają Polskie Linie Kolejowe dla całego kraju na wniosek przewoźników, a ci, jak wiadomo, nie bardzo myślą o Płocku. Należy więc się zastanowić, dlaczego PKP i Koleje Mazowieckie ciągle spychają płocką kolej na coraz bardziej zarośniętą bocznicę i tu pole do działania widzę dla władz naszego miasta, a także władz Gostynina i Sierpca. Powinno dojść do spotkania Prezydenta, burmistrzów, radnych z Urzędem Marszałkowskim w Warszawie i Łodzi w celu stworzenia scenariusza dla płockiej kolei. Na spotkaniach można by ustalić rozkład jazdy, odpowiadający wymaganiom pasażerów, konsultując go jeszcze np. z mieszkańcami Płocka, Sierpca, czy Gostynina.

Po drugie: nieprawdą jest (jak twierdzą np. pracownicy Kolei Mazowieckich), że pociąg relacji Warszawa - Płock jechałby trzy godziny. Obecnie jest to godzina i 25 min. dla odcinka Warszawa - Kutno oraz godzina i 5 min. dla odcinka Kutno - Płock. Wychodzi więc 2,5 godziny (i taki pociąg, przy odpowiedniej taryfie ma sens). Żaden autobus w takim czasie nie dojedzie np. w poniedziałek rano z Płocka do Warszawy. Na linię tę przydałyby się nowo zakupione przez KM składy typu push-pull, dzięki czemu Płocczanie mogliby podróżować wygodnie i szybko.

Po trzecie: dziwi, że Koleje Mazowieckie uruchamiają nowe połączenia np. w Siemiatyczach, a nie potrafią zorganizować kilku kursów z Płocka do Sierpca. Twierdzą, że pociągami tymi jeździłoby tylko kilkadziesiąt osób. Pytam więc, jak ekonomicznie opłaca się jeździć szynonbusom na linii Sierpc - Nasielsk, gdzie frekwencja to najwyżej kilkanaście osób?

Po czwarte: modernizacja torów na linii Płock - Kutno ma być robiona pod pociągi towarowe, ale trzeba o nią walczyć. Co prawda, jak wspominali pracownicy warszawskiego oddziału PLK, będzie to jedynie "łatanie dziur" i prędkość nie zwiększy się znacząco, to w tym przypadku już 10 min. robi różnicę. Warto wspomnieć, że o tej modernizacji mówił kiedyś marszałek Adam Struzik, padały nawet pewne kwoty, no ale to było przed wyborami samorządowymi. Remont torowiska miał się zacząć w połowie 2007 r. Dodam jeszcze, że pociąg z Kutna do stacji na Radziwiu dojeżdża w niecałe 50 min. Najwięcej traci na przejeździe przez Płock, więc to nie jest żadne 80 min (jak twierdzą niektórzy marketingowcy Kolei Mazowieckich), a w przypadku modernizacji torów być może udałoby się pokonać ten odcinek w niewiele ponad pół godziny. I to już jest poważne wyzwanie dla PKS.

Po piąte: pociągi dalekobieżne są niezbędne dla stworzenia w miarę całkowitego systemu połączeń naszego miasta z regionem i resztą kraju. Wystarczyłby jeden (na dobę) pośpieszny na Pomorze (przez Brodnicę, Grudziądz), do Krakowa (przez Łódź, Koluszki, CMK), Poznania i Warszawy. Oprócz tego, pociągi osobowe w relacji Łódź - Kutno - Gostynin - Płock - Sierpc (Toruń). Mielibyśmy dojazd do największych miast w regionie i dogodne połączenia z południem i północą kraju.

Po szóste: przydałby się jeszcze jeden peron np. na Międzytorzu, dzięki temu ok. 40. tys. ludzi z Podolszyc, Borowiczek, Imielnicy, Słupna miałoby łatwy i szybki dostęp do komunikacji kolejowej. Nie byłaby to bardzo kosztowna inwestycja, a przy wsparciu miasta PLK mogłaby rozważyć realizację tego pomysłu.

Po siódme: niezbędny jest lobbing i to nie tylko władz miasta, województwa, ale także mieszkańców Płocka, Gostynina, czy Sierpca. Trzeba się śpieszyć, bo znając PKP, jak raz wypadniemy z obiegów składów pasażerskich, to być może długo, długo nie ujrzymy w naszym mieście żadnych pociągów, z wyjątkiem orlenowskich cystern.

Na koniec dodam, że smutne były opinie na jednym z forum poświęconym festiwalowi Audioriver. Padały komentarze, że "Płock to ogólnie dziura, do której nie da się nawet dojechać, ale mają fajny festiwal". Trudno się z tym nie zgodzić. Utrata połączeń kolejowych doprowadzi do jeszcze większego odizolowania naszego miasta od województwa i innych regionów. Ciągle liczę, że władze Płocka obudzą się i zauważą zagrożenie, jakie niesie ze sobą likwidacja przewozów pasażerskich.

Źródło: Gazeta Wyborcza Płock
http://miasta.gazeta.pl/plock/1,78969,4455456.html

Dziś przyuważyłem obok PKiN-u Pięknego Forda Transita najstarszej generacji z napisem na boku Warszawa - Bydgoszcz.


Wyjaśniła się sprawa czerwonego Transita z napisem Warszawa - Bydgoszcz. Jednak należy do firmy Sid-Bus czyli na szczęście nie mamy drugiego busa. Pozwoliłem sobie wejść na stronę tego przewoźnika i co tam czytamy min. : " posiadamy bardzo komfortowe i bezpieczne busy firmy Mercedes Sprinter". Więc wychodzi na to że moje wyobrażenie o komforcie i bezpieczeństwie legło w gruzach za sprawą firmy Sid-Bus. Ten Transit nic wspólnego z komfortem i bezpieczeństwem nie miał ale ten ze zdjęcia na stronie też moim zdaniem do najbardziej komfortowych nie należy. Cóż... gdzie ten komfort i bezpieczeństwo?
Wyjaśniło się też dlaczego pojawił się on w okolicach dworca centralnego. Po co płacić za reklamę jak wystarczy busa zaparkować przed przystankiem polskiego Expresu i Komfort Busu na Al. Jana Pawła. Postoi kilka godzin i reklama dotrze do tych osó do których powinna.Proste prawda?

Uważam że PKS Bydgoszcz powinien już teraz zacząć zastanowić się nad szybkim połączeniem z Warszawą ale nie przez Włocławek, Płock tylko trasą nr 10. Oczywiście wiem że to jest mało realne dlatego zapewne lada chwila wjedzie tam jakiś busiarz.
W tej chwili trwa tam remont i podróż tamtędy może przyprawić o zawrót głowy (14 wahadeł). Ale po zakończeniu remontu będzie dość szeroka droga i z dobrą nawierzchnią. Należy stworzyć kursy które po drodze do Warszawy będą zatrzymywały się tylko w Toruniu.Lipno i Sierpc bym sobie odpuścił. Wydaje mi się że przejechanie tej trasy w niespełna 4h jest jak najbardziej możliwe. Należałoby się też zastanowić nad zrezygnowaniem kursowaniem przez centrum. Są dni kiedy Komfort Bus od dworca zachodniego do centralnego jedzie 45 min i następne 30 min stoi przed Rondem Babka. Wystarczy pojechać przez Marymont, zatrzymując się przy stacji metra.Stali byśmy się bardziej konkurencyjni dla PKP. polecam artykuł http://www.express.bydgoski.pl/look/art ... 7&IdTag=85
W tej chwili odsetek pasażerów jeżdżących pekaesem do warszawy jest niewielki. Największe potoki podróżnych są na Bydgoszcz - Toruń i Płock - Warszawa. Podobnie to wygląda(ło) w przypadku Polskiego Expressu. Główną przyczyną jest oczywiście czas przejazdu. Od momentu powstania Komfort Busu czas przejazdu się nie zmienił ale ilość przystanku się zwiększyła. Dodano Toruń Miasto, Toruń Mickiewicza, Dobrzyń n. Wisłą, Wyszogród. Efekt jest taki że autobus z Torunia zawsze wyjeżdżą co najmniej 10 min w plecy a globalnie wychodzi to tak że bardzo często wracając z pracy, Komfort bus który o 17.10 powinien już dawno stać na zachodnim o 18.30 jest dopiero pod PKiN. I kto mi sensowni wyjaśni dodanie przystanku w Dobrzyniu? Ok Wyszogród jest po drodze ale żeby dojechać do 2tyś Dobrzynia trzeba odcinek Włocławek - Płock pokonać zupełnie inną drogą, oczywiście dłuższą. Nie muszę chyba pisać jak "wielkie" są tam potoki podróżnych.

I teraz pytam się jaką ofertę dla mnie jako mieszkańca Bydgoszczy ma PKS Bydgoszcz na trasie do Warszawy?
5, 6 godzinną podróż po nad lipnowskich wisach? Co z tego że jadę sobie Volvo 9700 czy Irizarem PB. Wydaje się potężne pieniądze na te autobusy tylko po co?Żeby dołożyć przystanek w Dobrzyniu? Na kolei (niekoniecznie polskiej) wydaje się potężne pieniądze na modernizację linii po to tylko aby skrócić czas jazdy o 15 czy 20 minut. A tu proszę ciach i dodajemy Dobrzyń i tym samy 20 minut więcej przy jednoczesnych minimalnych wpływach do kasy. I potem ktoś wpadnie na pomysł i zacznie sobie jeździć Sprinterkiem do Warszawy 10-tką i wtedy wszyscy tu napiszemy że ach ci wstrętni busiarze. Chciałem tylko napisać że kierowcy Kombusu aby nie jechać 7h tylko 5,6 do Warszawy śmigają sobie ile fabryka dała czyli zazwyczaj 105km/h ( a jak można to więcej). Podobnie było na trasie lubelskiej.
I nie trzeba być od razy przestępcą jak się jest busiarzem.

Kupujesz sobie Sprintera, starasz się o licencje czy tam koncesję, koordynujesz rozkład z przystankami: Bydgoszcz ATR, Toruń Miasto, Toruń Osiedle Rubinkowo, Warszawa Metro Marymont i Dworzec Zachodni. I co? Wchodzę komuś w paradę? pokażcie mi drugi kurs do Warszawy drogą nr 10? Wiem że nie jest to takie proste ale możliwe.
I uważacie że taki kurs nie cieszyłby się powodzeniem mieszkańców Bydgoszczy i Torunia?



Nowy rozkład jazdy pociągów

PKP zamyka linię Płock - Kutno. - Wycofujemy pociągi. Samorząd ich nie zamówił, a nam brakuje pieniędzy. Z czegoś musimy zrezygnować - oświadczył wczoraj Łódzki Zakład Przewozów Regionalnych.

Rozkład jazdy pociągów PKP zmienia się w całej Polsce 10 grudnia. W jego projekcie trasa Płock - Kutno jeszcze istnieje - cztery kursy dziennie.

- Ale ten fragment rozkładu zaznaczyliśmy na zielono. Jego los jest niepewny - usłyszeliśmy rano w centrali Przewozów Regionalnych.

W południe sprawa była jasna.

- Pociągi Płock - Kutno są poza uzgodnieniami z samorządem. Wycofujemy je. Nie ma trasy - rozwiewała nasze nadzieje Elżbieta Zielińska, naczelnik działu marketingu z Łódzkiego Zakładu Przewozów Regionalnych.

Zadecydowały liczby.

- 217 naszych pociągów osobowych generuje rocznie 41-mln deficyt. Samorząd województwa zdeklarował 35 mln zł pomocy. Rachunek jest prosty. Trzeba z czegoś zrezygnować - tłumaczy Zielińska i dodaje: - Tak krawiec kraje...

Pod nóż poszły linie, które mają najmniej pasażerów. Pociągami Płock - Kutno jeździ średnio 25-70 osób, a miejsc jest 212.

- Dysponujemy taborem, personelem. Chętnie obsługiwalibyśmy wszystkie linie. Ale połączenia te musiałby zamówić organizator, czyli samorząd - wyjaśnia Zielińska.

Problem w tym, że do tej pory na linię Płock - Kutno pieniądze wykładał marszałek województwa łódzkiego. Władze Mazowsza finansują Koleje Mazowieckie, a te nie miały w planie pociągów Płocka. Jest niewielka nadzieja, że dziś jeszcze wszystko może się zmienić.

- Planowane jest w tej sprawie spotkanie przedstawicieli samorządu województwa mazowieckiego z Kolejami Mazowieckimi - poinformowała nas wczoraj rzeczniczka urzędu marszałkowskiego Marta Milewska.

Wiosną podczas uruchomienia szynobusów w Sierpcu szefowa Kolei Mazowieckich Halina Sekita twierdziła, że kiedy Łódź wycofa się z linii Płock - Kutno, jej firma będzie w stanie wziąć połączenia na siebie. Problem w tym, że to nie pierwsza groźba likwidacji tego połączenia.

Ale to już było i nie wróci więcej...

Losy pociągów do Kutna wiszą na włosku od początku roku. Najpierw Przewozy Regionalne zdecydowały, że połączenia znikną 1 kwietnia. Tłumaczyły się małym zainteresowaniem pasażerów i brakiem dotacji z urzędów marszałkowskich. Decyzja wzbudziła ogromne kontrowersje. Pod protestem podpisało się tysiąc osób. Do walki włączyła się też "Gazeta". Pociągi zostały, ale tylko końca czerwca. W wakacje sytuacja znów się powtórzyła. Wyrok odroczono do grudnia.

Wsiąść do pociągu byle jakiego...

Po likwidacji trasy Płock - Kutno zostanie nam tylko... jeden pociąg. "Koziołek" relacji Poznań - Płock - Poznań. Pozostali pasażerowie będą musieli się przesiąść do autobusów. Prezes płockiego PKS-u Paweł Śliwiński nie wyklucza, że do Kutna puści dodatkowe kursy, być może nawet w godzinach odjazdów pociągów.


Tja... Pojawią się na tej trasie KMy?

Warszawa najwyraźniej zapomniała, że Płock należy do jej województwa. O ile pociągiem Kolei Mazowieckich dotrzemy np. z Nasielska do Sierpca, to do Płocka już nie...
Jak podaje Gazeta Wyborcza :

Płock będzie miastem bez pociągów

PKP likwiduje ostatni płocki pociąg - "Koziołka". Od grudnia będziemy największym w Polsce miastem, do którego nie dojeżdża żaden pociąg pasażerski.

Już w obowiązującym od 1 czerwca rozkładzie "Koziołek" został okrojony o dwa kursy: sobotni z Poznania do Płocka i niedzielny z Płocka do Poznania. Dalej będzie już tylko gorzej. Nadzorujące pociąg PKP Przewozy Regionalne potwierdzają: - W rozkładzie jazdy, który ma obowiązywać od grudnia 2007, nie ma pociągu relacji Płock-Poznań - przyznaje Piotr Olszewski z biura prasowego firmy.

Powodem jest niska frekwencja. Z badań przeprowadzonych przez PKP wynika, że "Koziołkiem" średnio podróżuje 35 osób (na 212 miejsc w pociągu). To znacznie poniżej poziomu opłacalności.

PKP Przewozy Regionalne - spółka deficytowa - regularnie likwiduje najmniej opłacalne kursy. Olszewski co prawda zastrzega, że decyzja o wycofaniu "Koziołka" nie jest ostateczna, być może będzie jeździł np. w weekendy, ale na regularne połączenia nie ma już szans.

- Nigdzie w Europie miasta wielkości Płocka nie są całkowicie odcięte od sieci kolejowej. Dziwi mnie bierność władz województwa, zupełnie jakby nikomu nie zależało na kolei w Płocku - komentuje redaktor naczelny dwumiesięcznika "Z biegiem szyn" Karol Trammer. To jego czasopismo jako pierwsze doniosło o likwidacji "Koziołka".

Pociąg przegrał z samochodem

W grudniu ub. r. z rozkładu zniknęło połączenie Płock - Kutno. Łódzki Zakład Przewozów Regionalnych zlikwidował je, bo miał deficyt i musiał z czegoś zrezygnować. Linii tej nie chcą też przejąć Koleje Mazowieckie - spółka samorządu województwa mazowieckiego.

- Wykonujemy tylko te przewozy, które zleca nam urząd marszałkowski. Jeżeli będzie taka decyzja, zaczniemy jeździć z Płocka do Kutna - zapewnia Mikołaj Sidoruk, dyrektor biura handlowego Kolei Mazowieckich. Do pociągów musiałby jednak dopłacić marszałek Adam Struzik.

- Największym problemem trasy Płock - Kutno są fatalne tory. Pociąg nie wytrzymuje konkurencji z samochodem, bo 53 km pokonuje w 80 min - tłumaczy Marta Milewska, rzeczniczka urzędu marszałkowskiego. - Dopóki Polskie Linie Kolejowe nie naprawią torów, nie będziemy zainteresowani przejęciem tego połączenia.

Doraźne łatanie trasy niczego nie daje, a planów na większy remont nie ma.

- To linia lokalna, podlega pod samorządy wojewódzkie. Jeśli władze województwa mazowieckiego i łódzkiego zwrócą się do nas z propozycją współuczestniczenia w modernizacji torów, podejmiemy się tego zadania - mówi Kazimierz Persyt z biura prasowego Polskich Linii Kolejowych.

Zostają autobusy - od godz. 5 rano do 19.30 z Płocka do Kutna odjeżdża 21 kursów plus dwie linie wakacyjne. Ale i one nie cieszą się popularnością. PKS rozważa nawet zmniejszenie ich liczby.

Światełko w tunelu

Szansą dla Płocka mogłyby być szynobusy kursujące do Sierpca albo nawet do Torunia. To jednak wciąż tylko dalekie plany - przyznaje urząd marszałkowski.

Nadzieję ma też Sidoruk z Kolei Mazowieckich. Jego zdaniem już za kilka lat szybki pociąg może kursować z Płocka do Warszawy. Wszystko będzie zależało od planowanej przed Euro 2012 modernizacji trasy Kutno-Warszawa. - Takie miasto jak Płock zasługuje na połączenie ze stolicą - podkreśla.

Największe miasta bez pociągów pasażerskich

1. Płock (127 tys. mieszkańców) woj. mazowieckie

2. Jastrzębie Zdrój (96 tys.) woj. śląskie

3. Lubin (78 tys.) woj. dolnośląskie

4. Siemianowice Śląskie (73 tys.) woj. śląskie

5. Łomża (64 tys.) woj. podlaskie*

PKS Gdańsk
12 kwietnia 2009 (Wielkanoc)
Kursują tylko linie 856 (Gdańsk – Buszkowy Górne), 860 (Gdańsk – Kolbudy – Kościerzyna) i 876 (Gdańsk – Bielkówko) wg specjalnych rozkładów jazdy.
Gmina Kolbudy obsługiwana jest jednym autobusem kursującym na linii 856 przez Łapino i Lisewiec, wg specjalnego rozkładu jazdy umieszczonego na przystankach.
Na linii 860 (Gdańsk – Kolbudy – Kościerzyna) wykonane zostaną kursy:
- z Gdańska: 7:30, 11:25, 14:40, 20:10
- z Kościerzyny: 5:15, 11:50, 16:10, 20:20
Gmina Pruszcz Gdański obsługiwana jest jednym autobusem kursującym na linii 876 przez Pruszcz Gdański do Bielkówka, wg specjalnego rozkładu jazdy umieszczonego na przystankach.
Pozostałe linie nie kursują.
13 kwietnia 2009 (Poniedziałek Wielkanocny)
Nie kursują autobusy do Suwałk i Płocka oraz do Kaliningradu.
Linie 856 i 876 kursują jak w dniu 12 kwietnia.
Nie zostanie wykonany kurs o godzinie 8:00 Gdańsk – Kościerzyna. Pozostałe kursy funkcjonują wg rozkładu jazdy umieszczonego na przystankach.

PKS Słupsk
Dnia 9-10 kwietnia 2009r. - komunikacja obsługiwana będzie wg roboczego rozkładu jazdy bez kursów szkolnych.
Dnia 11 kwietnia 2009r. (WIELKA SOBOTA) - komunikacja funkcjonuje według sobotniego rozkładu jazdy z ograniczeniem do godz. 16:00.
KOMUNIKACJA DALEKOBIEŻNA NIE FUNKCJONUJE ! (Poza przyjazdami kursów z tras)
DODATKOWY KURS Słupsk-Bydgoszcz o godz. 10:30 i Bydgoszcz-Słupsk o godz.16:40
AUTOBUSY ‼NIEBIESKIEJ LINII” USTKA-SŁUPSK-USTKA KURSUJĄ DO GODZ. 16:00
Dnia 12 kwietnia 2009r. I DZIEŃ ŚWIĄT WIELKANOCNYCH - KOMUNIKACJA NIE FUNKCJONUJE
Dnia 13 kwietnia 2009r. II DZIEŃ ŚWIĄT WIELKANOCNYCH - komunikacja funkcjonuje według świątecznego rozkładu jazdy od godz. 13:00 w ograniczonym zakresie.
AUTOBUSY ‼NIEBIESKIEJ LINII” USTKA - SŁUPSK- USTKA KURSUJĄ 13:00 - 20:00
KOMUNIKACJA DALEKOBIEŻNA W KIERUNKACH:
Warszawa godz. 5:30, Jelenia Góra godz. 7:45, Łódź godz. 10:30, Hrubieszów 18:00 Katowice godz. 18:45, Zakopane godz. 19:15, Warszawa godz. 22:05 i dodatkowy kurs Bydgoszcz godz. 10:30.
W dniu 14 kwietnia 2009r. (wtorek) - komunikacja obsługiwana będzie wg roboczego rozkładu jazdy bez kursów szkolnych.

PKS Wejherowo
2009.04.09. (Czwartek) - komunikacja funkcjonować będzie jak w dni powszednie wolne od nauki szkolnej
2009.04.10. (Piątek) - komunikacja funkcjonować będzie jak w dni powszednie wolne od nauki szkolnej
2009.04.11. (Sobota) - komunikacja funkcjonować będzie wg rozkładów sobotnich, ponadto niżej wymienione kursy nie zostaną wykonane:
Linia 650: Kurs o godzinie 21:00 z Karwi do Pucka
Linia 652: Kurs o godzinie 20:10 z Jastrzębiej Góry do Pucka
Linia 652: Kurs o godzinie 20:45 z Pucka do Jastrzębiej Góry
Linia 656: Kurs o godzinie 18:55 z Pucka do CH Port Rumia
Linia 656: Kurs o godzinie 20:05 z CH Port Rumia do Pucka
Linia 660: Kurs o godzinie 20:12 z Białogóry do Pucka
Linia 660: Kurs o godzinie 21:15 z Pucka do Białogóry
Linia 670: Kurs o godzinie 19:12 z Będargowa do Wejherowa
Linia 670: Kurs o godzinie 21:20 z Wejherowa do Będargowa
Linia 678: Kurs o godzinie 19:52 z Linii do Wejherowa
Linia 678: Kurs o godzinie 21:20 z Wejherowa do Linii
Linia 691: Kurs o godzinie 17:46 z Wierzchucina do Wejherowa
Linia 692: Kurs o godzinie 19:30 z Wejherowa do Wierzchucina
Linia 694: Kurs o godzinie 19:29 z Sasina do Wejherowa
Linia 694: Kurs o godzinie 20:30 z Wejherowa do Sasina
2009.04.12. (Niedziela) - komunikacja organizowana przez PKS Wejherowo nie będzie funkcjonować
2009.04.13. (Poniedziałek) - komunikacja bedzie funkcjonować zgodnie z rozkładem niedzielno świątecznym, ponadto niżej wymienione kursy nie zostaną wykonane:
Linia 650: Kurs o godzinie 6:00 z Karwi do Gdyni
Linia 650: Kurs o godzinie 9:45 z Gdyni do Karwi
2009.04.14. (Wtorek) - komunikacja funkcjonować będzie jak w dni powszednie wolne od nauki szkolnej

Witam !

W związku z wejściem w życie nowego rozkładu jazdy i planowanymi
zamknięciami niektórych lini wybrałem się na zaliczenie dwóch z nich. A było
to tak:

- 10 grudnia o godz. 0:58 wyjechałem z Opola śp. poc. posp. rel.
Drezno-Warszawa do stacji Skierniewice. Po drodze w Częstochowie wsiadło 3
Sokistów, a następnie w Radomsku jeszcze 2. Czyli w sumie 6 ;). Pasażerów
nie liczyłem ale na oko jakieś 60 % zapełnienia.

- Do Skierniewic dotarłem bez większych problemów o planie tj. 5:07.
Pokręciłem się troche po stacji (piękne wnętrze i zero trolli) po czym
pospiesznym Łódź-Olsztyn (Mazury) o godz. 5:53 udałem się do Nasielska.
Ponieważ przed odjazdem tłum na peronie zaczął się zagęszczać udałem się na
początek peronu, dzięki czemu załapałem się na wagon 120A :) (ciekawe że
nawet miał siedzenia numerowane). Zapełnienie jakieś 100%, a za Żyrardowem
to nawet 200%, za to za Wawą jakieś 60%. Po drodze jedyna ciekawostka to
mijany gdzieś za Wawą pociąg z M62 w kolorze żółtym (chyba Lotos Kolej).

- Po przyjeździe do Nasielska ok. 8:15 zastałem na stacji ET22-384, SM42-521
i skład węglarek z burakami. Zrobiłem więc pare fotek i udałem się do dawnej
szopy NKD. Jedyne co pozostało z tej kolejki w Nasielsku to: budynek szopy,
dwa wagony kryte (w tym jednego sama rama), dźwig stacjonarny, stanowisko do
wjazdu wag. normalnotorowych na transpotery, dwa budynki obok stacji
normalnotorowej - jeden to chyba stary budynek stacyjny (obecnie już
mieszkania prywatne) i drugi chyba nowszy z "pustaków" z napisem
'Nasielsk-w' oraz oczywiście tory. Sama stacja dość duża leżąca raczej na
uboczu, przez co co chwile podjeżdżały pod nią busy zapewniające dowóz do
centrum. Za to budynek zadziwia swoją wielkością, a mi osobiście skojarzył
się z WC (nie mylić z water closed).
Oczywiście jak tylko wjeżdżałem zauważyłem koło stacji żółto-zielonego
autosana H-10 i już wiedziałem że jestem na niego skazany. I nie pomyliłem

Nasielsk-Sierpc". Dla numeromaniaków podam że był to H-10 30060 PKS Płock.
Po półtorej godzinie szwędania się po stacji i okolicach miałem po raz
pierwszy skorzystać z uroków KKA. Niestety nie przemyślałem sprawy i siadłem
sobie gdzieś pośrodku autobusu. Niestety po pewnym czasie zdałem sobie
sprawe z mojego błędu bo nawet nie było jak nóg rozprostować. Mój błąd był
tym bardziej wielki że siedzenia na końcu autobusu wzieła już w okupacje
grupa osób która jechała aż do Raciąża :(
Po drodze jeździliśmy różnymi drogami, od drogi polnej :) aż do dwupasmowej
drogi krajowej nr. 7. Z kolejowych klimatów to chyba jedynie przystanki pod
stacjami kolejowmi, ewentualnie jakieś semafory wkomponowane w krajobraz :)
Zapełnienie jakieś 80% w Nasielsku, a potem już tylko gorzej. Do samego
Sierpca dojechało jakieś 6 osób w tym kierowca, 3 kolejarzy + ja, czyli 4 i
jeden "zwykły" pasażer.

- Po przyjeździe do Sierpca ok.12 miałem jakieś 3.5 godz. do pociągu.
Pozwiedzałem TROCHE stacje, doszedłem do dawnej szopy gdzie stały ST44-1109
i SU45-131. Na stacji skład 2*Bh oraz troche wagonów towarowych. Porobiłem
znów troche fotek, i poszedłem do miasta coś zjeść. W międzyczasie zostałem
'zagadnięty' przez jakiegoś człowieka na peronie (czyba jakiś kolejarz) "Czy
mi ktoś za robienie tych zdjęć płaci?". Po mojej odpowiedzi "Nie" z jego ust
padło tylko "Bo wie pan takie teraz czasy", żadnego zabraniania, żadnego
straszenia Policją ;) Gdy wróciłem najedzony (jakbyście byli w Sierpcu to
polecam pizzerie Bona, duża pizza "Sierpecka" za 11 zł jest naprawde dobra i
można się nią najeść, a obsługa bardzo miła) w perony wtaczały się właśnie
w/w SU45-131+2*Bh której jeszcze raz pyknąłem zdjęcie. Po czym zająłem
miejsce na samym końcu i o 15:21 opuściłem Sierpc. Zapełnienie co najwyżej
20%, a czym bliżej Torunia tym gorzej. Z zaobserwowanych po drodze
ciekawostek mogę wymienić: w Czernikowie na bocznym torze ST43-?? ze składem
węglarek z tłuczniem, oraz mijanka z pociągiem w kierunku Sierpca w którym
zapełnienie było jakieś 300% (ludzie byli poupychani w tych dwóch wagonach B
jak szprotki w puszce).

- Po przyjeździe do Torunia (17:20) i szybkim przestudiowaniu tutejszego
rozkładu stwierdziłem że nie ma nic ciekawego i udałęm się na rynek gdzie
kupiłem... a co ja mogłem kupić w Toruniu :) Po powrocie na dworzec
(ok.19:00) zasiadłem wygodnie na pięterku Bhp :] i udałem się nią ciągnięty
przez SU45-054 w strone Grudziądza. Ponieważ byłem już po 2 nie przespanych
nocach (jedna w pracy+druga w pociągu) i dość intensywnym dniu podróż
upływała mi na próbie nie uśnięcia i nie obudzenia się w Malborku. Jedyne co
mnie z tego stanu wyrwało to odgłos silnika spalinowego w Kornatowie.
Okazało się że to skład 3*SA106 !!!! jadący pociągiem 1942 Laskowice
pom.-Grudziądz-Toruń. Zapełnienie w moim pociągu duże ok. 85-90%. Za to w
pociągu 1942 tylko kilka osób :(

- po przyjeździe do Grudziądza i stwierdzeniu że "tu już się dziś nic nie
będzie działo ciekawego" udałem się do Schroniska Młodzieżowego gdzie za 29
zł (mimo niskiej ceny warunki dość dobre) w końcu mogłem się przespać całe 7
godzin :)).

- 11 grudnia (ostatni dzień tego rozkładu) godz. 5:00 pobudka żeby zdążyć na
6:13 na "Bursztyna" do Słupska. Tym razem już nie idzie tak dobrze i do
Malborka ciągnięty przez SU45-168 muszę jechać w kurtce bo nie działa
ogrzewanie. Po drodze nic ciekawego. Zapełnienie do Kwidzyna małe, za to w
Kwidzynie robi się już 200%. Dodatkowe procenty przybywają jeszcze w
Sztumie.

- godz. 8:25 przyjazd do Malborka gdzie szybka przesiadka na "Biebrze" do
Białegostoku, i już jade do Elbląga. W pociągu pani z wózeczkiem zrobionym z
kontenerów na mleko i napoje proponuje mi "coś ciepłego" więc korzystam z
okazji i biore capucino + wafelek waniliowy za ... i tu szok (2 zł !!!!!!
normalnie mi szczęka opadła). Oczywiście piwo wystawione na widoku nie
pozostawiło mi żadnych złudzeń co do zezwolenia tej pani do handlu na
terenie PKP. No ale cóż, ja tu jestem prywatnie :))) Co do zapełnienia to
tak na mój gust nie przekraczało 90%. Ciakawostka to ASF (czyli wózek
akumulatorory do przetaczania loków) pomalowany na zielono, oraz
kilka(naście) loków serii SP/SU45, ST43, ST44 i SM48 itp. w szopie w
Malborku.

- godz. 8:50 wjeżdżam do Elbląga, gdzie szybko robie zdjęcie SA106-003 i
wsiadam do niego po czym wyruszam w ponad 3 godzinną "wycieczkę" szynobusem
do Olsztyna Zach. przez Tolkmicko-Braniewo-Ornete. Jakie wrażenia ?? No więc
tak. Na pewno muszę się przyznać że SA106 spodobał mi się bardziej niż
SA109. Siedzenia raczej nie przystosowane do aż tak długiej jazdy. Chociaż
kto poza MK jechałby z Elbląga do Olsztyna przez Braniewo ?? Druga kwestia
to kibelek który w tym pojeździe jest tak wielki że zmieściło by się pewnie
i jacuzi. No ale wkońcu to pojazd przystosowany dla niepełnospranych i to
mnie właśnie cieszy. Przejazd tą linią jest naprawde niesamowity. Z jednej
stony "morze" a z drugiej ściana ziemi :))) To jest nawet lepsze od Helu. W
Nadbrzeżu pomniki?? z koleb wąskotorowych i lokomotywy Wls(50??). Później
już nic nadzwyczajnego, typowa mazurska linia. Ciekawsze stacje to Braniewo
i Orneta. Zapełnienie od Elbląga do Braniewa jakieś 60%, za to od Braniewa w
miare zbliżania się do Olsztyna coraz więcej ludzi.

O godzinie 12:10 przyjazd do Olsztyna Zachodniego gdzie szybko przesiadam
się na "Mamry" do Wrocławia. Ponieważ stanąłem sobie na początku peronu
załapałem sie do wagonu "lotniczego" jak to powiedziała jedna z podróżnych,
czyli Bdhrnu. Sam wagon wygląda ładnie i muszę przyznać że jest dość wygodny
(mimo prawie 9 godzin w nim spędzonych we Wrocławiu nie czułem się zbytnio
zmęczony). Jednak wykonanie mogłoby być lepsze (szczególnie wloty powietrza
wyglądają jakby ktoś je tępym nożem skrobał). Ponieważ usiadłem z
premedytacją na siedzeniu pośrodku okna, więc mogłem sobie spokojnie
obserwować co dzieje się za oknem :)
I tak w Ostródzie zauważyłem na "bocznicy DEC ??" oprócz samych cystern
mokolotywke ;) 409Da-??, następnie w Iławie koło szopy?? duże stadko EN57 w
tym jeden spalony. Z tego co pamiętam to w Iławie kiedyś nie było kibli,
czyżby teraz już były (no ale nie byłem tam pare ładnych lat). W Toruniu
nakręciłem sobie filmik na którym uwieczniłem pociąg sieciowy zrobiony chyba
z EN56. Następnie w Inowrocławiu 3 zdjęcia 411S czyli pług odsnieżny a w
Janikowie dwa krótkie filmiki, jeden podczas wjazdu w perony i podczas
przejazdu przez jezioro Pakoskie. Dalej zrobiło się ciemno i poza SA108 w
Poznaniu niewiele ciekawego zobaczyłem. Aha, w Lesznie widziałem chyba
jeszcze jakąś odstawioną SP45, nie SU45. Więc może w najbliższym czasie się
tam wybiore, a przy okazji sfoce SN80.
Do Wrocławia dotarłem planowo o 19:20 skąd o 19:40 wyjechałem w drogę do
Opola. Z powodu robót na tym odcinku dotarłem do Opola około 21:10. Szybko
do domu i spać bo rano znów do pracy :) Zapełnienie w "Mamrach" od 50% w
Olsztynie do 110% od Poznania. W pospiesznym Wrocław-Katowice jakieś 40%. I
to by był koniec tej relacji.

PS. Zdjęć póki co nie będzie bo mój aparat świruje i jak robie zdjęcia na
zewnątrz przy normalnym oświetleniu to wychodzi kaszana taka jak tu:

http://www.bluefish.webd.pl/Temp/PDR_0072.jpg

i póki nie wymyśle co z tym zrobić zdjęć nie będe publikował.


Sprawy rodzinne zmusiły mnie do wyjazdu do Płocka. Dla "normalnego"  
łodzianina, to żaden problem... Wsiada w gumosmroda, uderza na drogę nr 60 i
po 1,5 godziny jest już w Płocku. Niezmotoryzowany wybiera PKS i wysiada na
płockim dworcu po 2 godzinach. No ale przecież MK nie jest "normalnym
łodzianinem"...

Ułożenie w miarę ciekawej i niedługiej trasy do Płocka nie jest zadaniem
prostym. W zasadzie w ogóle nie ma czego układać, bo trasa (dla "przeciętnego"
klienta PKP) jest jedna i wiedzie z Dworca Kaliskiego z przesiadką w Kutnie.
Tą właśnie przeciętną trasę wybrałem sobie na wtorkowy poranek... Nastawiłem
więc budzik na 6.00...

Wtorek, 7.18 - ojciec szarpie mnie za ramię: "Bartek! Miałeś wstawać, pociąg
ci ucieknie". Nieprzytomne jeszcze oczy powędrowały w kierunku
zegarka... "Cholera" pomyślałem. Pociągi w Łodzi mają to do siebie, że
odjeżdżają o dziwnych porach, a na następne w tym samym kierunku trzeba czekać
kilka godzin. Szybki prysznic, wariackie pakowanie plecaka i rezygnacja z kawy
i śniadania pozwoliły mi się znaleźć na przystanku tramwajowym o 7.50.
Zlekceważyłem dziwne spojrzenia ludzi, gapiących się na moje mokre, długie
włosy. Czekając na "dwunastkę" żałowałem w duchu, że pociągi do Kutna nie
odjeżdżają z Dworca Fabrycznego (wszak mieszkam na przeciwko Niego). Tramwaj
przyturlał się równo o 8.10 (ach te wakacyjne rozkłady jazdy :-/ trzeba się
wystać na przystanku). Jazda na Dworzec Kaliski zajęła równe 15 minut (choć
tramwaj mógłby ją pokonać równie dobrze i w 10 minut). Razem ze mną pod
Dworcem wysiadło 5 innych osób; ucieszyłem się, że nie tylko ja korzystam z
usług PKP i może dzięki temu nie zlikwiduja wszystkich osobówek, po czym
ludzie ci... udali się na pobliski przystanek autobusowy. W kierunku Dworca
podążyłem kurcgalopkiem sam, licząc, że przynajmniej przy kasie nie będzie
kolejki. Wchodząc do budynku, zastopowało mnie na chwilę... Moim oczom ukazały
się dwie kasy czynne i 10-osobowy ogonek. Zegar dworcowy wskazywał 8.27
(pociąg do Kutna - 8.33). Stojąc w kolejce liczyłem na opóźnienie pociągu -
zresztą, takie sytuacje są jedynymi, w których wszyscy życzymy sobie
opóźnienia pociągu, na który staramy się zdążyć.
Pani w kasie nic nie robiła sobie z tego, gdy dramatycznie wykrzyknąłem do
niej "Studencki do Płocka!". Z godnością wsadziła bilet do drukarki i
niezwykle guzdrała się przy wydawaniu reszty ;-). O 8.33 rozpocząłem bieg na
peron 2. Udało mi się dopaść zółto-niebieskiego kibelka i... okazało się, że
pociąg jest opóźniony. Mogłem sobie pozwolić na normalne przejście na peron.
Kibel ruszył o 8.36.

Sama trasa do Kutna nie jest wyjątkowo ciekawa. Pokonywałem ją zresztą wiele
razy i może już nieco mi spowszedniała. Zająłem więc sobie miejsce, otworzyłem
plecak i... cholera... zapomniałem aparatu. A więc nici z focenia. Lekko
podłamany wypiłem resztkę wody z butelki, którą jakimś trafem udało mi się
wrzucić do plecaka (choć tak naprawdę wolałbym znaleźć aparat, a nie tę wodę :-
/). Na odcinku Ł. Kaliska - Ł. Żabieniec posiłowałem się nieco z moim
okienkiem, które z maniakalnym wręcz uporem zamykało się. Wsadzenie w
prowadnicę jakiegoś paragonu i niewykorzystanego rewersu z biblioteki
przyniosło sukces i już można było poczuć wiatr we włosach ;-).

Opisu trasy do Kutna nie będę tutaj uskuteczniał. Wystarczy powiedzieć, że
czas przejazdu jest fatalny. 1 h 20 min. to zdecydowanie za dużo. A przecież
Łodzi (nadal drugiemu co do liczby mieszkańców miastu w Polsce) przydałby się
dogodny i szybki dojazd do tak wielkiego węzła kolejowego jak Kutno.
Co do czystości kibla, to nie mam żadnych zastrzeżeń. Czysto, nie śmierdzi.
Wyczuwalny subtelny zapach detergentów (ale na szczęście nie lizolu, tak jak
to bywało jeszcze parę lat temu). Nie wiem skąd ludzie biorą te niestworzone
opowiastki o brudzie w pociągach. Brudne pociągi istnieją tylko w
antykolejowej propagandzie mediów liberalnych.

Kilka spostrzeżeń z przejazdu do Kutna:
Zapełnienie kibla - 1/2 w porywach do 2/3.
Łódź Żabieniec - wsiadło około 20 osób. To dowód na to, że Dworzec na Żabieńcu
jest potrzebny i należałoby nieco zainwestować w jego rewitalizację. Być może
przy okazji przebudowy węzła drogowego koło stacji...
Zgierz Północny - obraz nędzy i rozpaczy. Lokalne gazety pisały nawet o
zlikwidowaniu tego przystanku. Być może dobrze by się stało, bo nikt tam nie
wysiada ani nie wsiada, a teren niegdysiejszej stacji przygnębia widokiem.
Jedlicze Łódzkie - mijanka z pociągiem ciągnącym 3 wagony klasy pierwszej z
kartką informującą, że są to jednak wagony klasy 2. (osobowy z Bydgoszczy, nr
5131).
Ozorków i Łęczyca - dworce jak dla mnie identyczne. W okolicach tych miast
pociąg się wlecze :-/ W Łęczycy semafory kształtowe.
Gawronki - odtąd wreszcie przyspieszamy.
Witonia - pani dyżurna biegnie z reklamówką do swej psiapsiółki z mojego
pociągu - gonią ją stacyjne pieski. Widok iście komiczny.

Do Kutna dojeżdżamy punktualnie (9.51). Na przesiadkę mam 42 minuty. Schodzę
więc przejściem podziemnym i pierwsze kroki kieruję do sklepu spożywczego na
przeciwko Dworca. Bułka, jogurt i woda mineralna ratują mi życie. Następnie
mała przechadzka po Dworcu (niestety nie mam aparatu). Zawsze dziwi mnie, że
władzom miasta i PKP nie przeszkadza fakt, iż jeden z ważniejszych Dworców w
kraju, odprawiający pociągi międzynarodowe, jest jednocześnie jednym z
najbrzydszych Dworców. Nie mylił się Kazik Staszewski. Utwór "Polska" w
odniesieniu do Dworca w Kutnie jest nadal aktualny.

W tym czasie przez Kutno przejechał jeden pociąg IC bez zatrzymania, opóźniony
Zielonogórzanin do Zielonej Góry, pociąg Katowice-Gdynia i Stoczniowiec do
Katowic i Krakowa Płaszowa.

Kibelek do Płocka (tym razem pomarańczowy z brunatnym paskiem) odjeżdża o
10.33. Jest wyremontowany (szare ściany, nowe fotele wyściełane materiałem,
tablica świetlna). Szlak do Płocka jednotorowy. Ładny. Dużą część czasu w
lesie lub skrajem lasu. Długie odcinki między przystankami. Kolejno: Azory (to
w granicach administracyjnych Kutna), Raciborów Kutnowski, Strzelce Kujawskie,
Sierakówek, Gostynin, Rogożew, Łąck, Płock Radziwie. Podobała mi się stacja w
Strzelcach. Wybrukowane różową kostką perony, ładny, aczkolwiek zaniedbany i
zabity dechami budynek, a wszystko to w środku lasu. Widać, że linia ta
umiera. Frekwencja w kiblu nieciekawa. Jedzie około 30 osób. Stacje puste,
czasem tylko ktoś wysiada. Większa rotacja tylko w Gostyninie, choć mieszkańcy
tego miasta też z rzadka korzystają z dworca. Sporo ludzi wsiada w Łącku,
kolejnej ładnej stacyjce w środku lasu - to grzybiarze i jagodziarze wracający
do Płocka. Tragiczny widok przedstawia się naszym oczom na Radziwiu. Stacja po
prostu się sypie :( Ciekawy jest wjazd do właściwej części Płocka. Najpierw
wspinaczka po nasypie na most, a następnie jarem pod wysoką płocką skarpę.
Pociąg objeżdża centrum miasta doookoła, by po chwili dotrzeć na położony w
półcnocnej części miasta Dworzec PKP. Typowo peerelowska budowla mieści od
niedawna także dworzec PKS.

Bilet studencki na trasie Ł. Kaliska - Kutno - Płock - 10,84 PLN (121 km).

Powrót wyznaczyłem już bardziej "wariacką" trasą. Pani w kasie popatrzyła na
mnie podejrzliwie, gdy poprosiłem o bilet do Łodzi Fabrycznej przez Kutno,
Skierniewice, Koluszki. Upewniła się, że właśnie tak chcę jechać, po czym
wręczyła mi papierek z ceną 13,23 PLN (187 km). Szczerze mówiąc spodziewałem
się zapłacić więcej (Hafas pokazywał mi jakąś wyższą kwotę).

Wskoczyłem więc do pomarańczowego kibelka (tym razem stary - siedzenia z
czerwonej dermy) i zająłem miejsce w przy otwierającym się oknie. Ruszyliśmy
punktualnie o 16.27. Frekwencja niestety fatalna. Naliczyłem 14 osób. A to
przecież godziny szczytu. Niestety kolei w Płocku nie wróżę pomyślności :-/ Po
drodze pusto. Jedyna rotacja w Gostyninie - wsiadają 2, wysiada 5 osób.
Mijanka z pociągiem towarowym w Rogożewku i kiblem do Płocka gdzieś na odcinku
Strzlce Kuj.-Raciborów Kutn. Do Kutna przyjeżdżamy 2 minuty przed czasem,
czyli na przesiadkę na kibla do Skierniewic mam aż 11 minut. Niespiesznie więc
przechodzę na peron 1. Zajmuję miejsce w żółto-niebieskim EN57 (tym razem
siedzenia z zielonej dermy) i słyszę... "Pociąg do Skierniewic stoi przy torze
na peronie 1. Pociąg jest opóźniony o około 15 minut - opóźnienie może ulec
zmianie". No więc trudno... Nie odjadę o 17.48, tylko o 18.03. W międzyczasie
oglądam sobie stojący przy sąsiednim peronie BWE do Warszawy Wschodniej.
Kontemplację pociągu przerywa mi kolejny komunikat. Tym razem dowiaduję się,
że IC Chrobry do Szczecina jest opóźniony o 60 minut, tak samo BWE do Berlina,
a mojemu kibelkowi opóźnienie wzrośnie do 30 minut i jeszcze może ulec zmianie.

Ostatecznie pociąg do Skierniewic ruszył równo o 18.48, czyli w godzinę po
planowym odjeździe. W międzyczasie przez Kutno przejechały: Chrobry, BWE (w
jedną i w drugą stronę), IC do Poznania, Ślęża do Warszawy Wschodniej i
Stoczniowiec do Gdyni.

Odcinek Kutno - Łowicz w remoncie. Nie wiem co tam robią (bo się na tym nie
znam), ale sporo ciekawych maszyn  stoi na odcinku Złotniki Kutn. - Żychlin i
w samym Żychlinie. Może ktoś z MK będzie sobie winszował trochę pofocić.

Obserwacji nieco poczyniłem i na tym szlaku. Dobre wrażenie robią przede
wszystkim stacje w Żychlinie i Jackowicach, ale wszystkie przystanki na trasie
do Łowicza są odnowione i schludne. Trochę gorzej prezentuje się sam Łowicz i
przystanki w kierunku Skierniewic. Same Skierniewice ...

więcej »


Witam!
Na ś.p. turystycznym za 69 zł. załatwiałem od piątku do niedzieli różne
sprawy w wielu częściach Polski, radośnie sobie przy tym jeżdżąc...

Początek: piątek, przed szóstą rano, wybiegam z metra i biegne na
Śródmieście. Jakaś pusta jednostka wiezie mnie na Wschodni, gdzie odbywa się
komedia pomyłek. Peron bodaj czwarty, mają jechać o 6:12 wg zmienionego
rozkładu "Mazury", przyjeżdża jakiś Białystok, potem Szczecin - Terespol,
zero informacji co z Mazurami, oba tory zastawione, na klapkach brak
Terespola - wsiadają do niego z rozpędu ludzie wybiegający z przejść
podziemnych na "Mazury" - kulejorzy stado chodzi wokoło i kopci papierochy.
Wreszcie ogłaszają, że opóźnione Mazury wjadą na inny peron. Jako, że w
Nasielsku mam "krótką przesiadkę" - od razu pytam kierownika (młody, nowy
narybek IC) czy osobowy do Sierpca będzie czekał (bo alternatywą jest jazda
Kopernikiem do Kutna i stamtąd na Sierpc). A kierownik - "Panie, może
będzie, może nie, chcesz Pan, to jedź, nie  - to nie zawracaj głowy".

Ale osobowy poczekał. Zbyt dużo kolejarzy jedzie na tą przesiadkę. Oni też
stanowili większość pasażerów VT627, który już coraz bardziej przypomina
koleje albańskie.

Po drodze do Sierpca tylko krzyżowanie w Raciążu z drugim VT627, który
wjechał w oparach siwego dymu. Mechanicy przez chwilę radzili, co z tym
zrobić - usłuszałem zdanie typu "coś ty, k..., nalał!"

Sierpc - tradycyjny obraz nędzy i rozpaczy. Dworzec chyba niedługo się
zawali. Potem - punktualna jazda do Płocka i dalej Kutna (nawet od
kilkunastu osób - do 70-80 % zapełnienia). W Kutnie kolejny przykład
znakomitości IC - z pewonów wyjeżdża Gałczyński, gdy wjeżdża w nie
Stoczniowiec czy coś takiego, Gdynia - Bydgoszcz - Łódź - gdzieś na południe.
W każdym razie ewentualny chętny na jazdę np. z Torunia do Lublina może
pomachać...

Do Łodzi - nic ciekawego, Łódź także.

Następnego dnia - pobieżna obserwacja Fabrycznej. Czas się zatrzymał we
wczesnych latach 90-tych. Jeszcze do tego Autosany H9 Classic z PKS Łódź w
malowaniu "wzór 1962", a potem Bydgostia do Koluszek. Szybko i bez klimatu
PKP. 20 minut to nawet w tym tramawju idzie wytrzymać.

Z Koluszek "Zamenhofem" do Bielska. Skład wypełniony szczelnie, udało mi się
znaleźć miejsce w rowerowym, obok jakieś panie kombinują, że "kolej to
powinna do tego towarowego wstawić drewniane ławki, byłoby wygodniej niż
siedzieć na podłodze". Faktycznie ;-) tylko chyba image IC by ucierpiało...

Z Bielska do Cieszyna - pustym EN57 przez ogródki, puste stacyjki, na
pokładzie - kilka osób (pozdrowienia dla kol. Arka z Wrocławia) - atmosfera
dekadencji. Z Cieszyna szybka zmiana na pociąg Czeski Cieszyn - Katowice (do
Cieszyna przyjechał 1 pasażer) - jazda po ciemku z ciekawostką - wjeżdżamy
na st. Pierściec - krzyżowanie z pociągiem z przecinego kierunku - po czym
mechanik biegnie do drugiej kabiny i wyjeżdżamy na szlak do tył, w kierunku
Skoczowa, zaraz za poprzednim pociągiem, którego światła jeszcze widać. Tam
znowu sprint mechanika do drugiej kabiny i jedziemy po drugim torze.
Podobno rozjazd zamarzł.
Mimo tych operacji (w Pierśćcu 10 minut w plecy) pociąg szybko ponadganiał i
na prawie każdej stacji staliśmy po kilka munit, aby wytracać czas. To chyba
nowa taktyka PLKi.

Wysiadam w Katowicach - Ligocie, aby przejechać się Flirtem do Tych(ów?)
Miasta. Ładna jazda (opórcz łuku za Tychami), zadowalająca frekwencja (z

tym, że zanim ludzie się przyzwyczają, już chcą ciąć połączenia...

Wracam do Katowic. Przy dworcu bar "conieco" - kulturalnie podane pół
kurczaka z rożna za 7.75 zł. ;-)

Chętnych na jazdę w kierunku Świnoujścia pociągiem Kraków -
Berlin/Świnoujście (pospieszny, do niedawna TLK) było sporo. Skład długi,
ludzie z biletami na pośpieszny biegają po peronie, bo widzą same kuszetki.
Ja mam trochę wątplwiości, czy turystyczny zakupiony na PR będzie działał w
pociągu "nieprzejętym" - ale stwierdzam, że skoro w rozkładzie to
jest "pośpieszny", to skąd mam wiedzieć, czy on kiedyś był od kogoś
przejęty, czy nie - i z taką linią ewentualnej obrony (nikt się nie czepiał)
wskakuję do kuszetki. Ochrona Juventusa twierdzi, że siedzących nie ma, więc
z biletami "siedzącymi" należy jechać kuszetką. Ja na to - czy mogę sobie
wobec tego kuszetkę rozłożyć. Oni - że nie ma problemu. Rozłożyłem sobie
więc górną kuszetkę i drogę do Krzyża przespałem dużo lepiej, niż się
spodziewałem. Poniżej - zatłoczony przedział. A ja na półce bagażowej tj.
kuszetce sobie śpię ;-) Dwie z trzech kontroli biletów nawet mnie nie
zauważyły ;-)

W Krzyżu o 4 rano robi się wielkie operacje łączenia pociągów Warszawa -
Berlin i Kraków - Świnoujście. Spotkały się dwie stare lokomotywy - EU07-005
i SU45-011. POłaziłem, po czym podjechałem do Nw. Drezdenka szynobusem. Tak
dla poznawania klimatu ;-)

Faktycznie klimat tam jest. Malutka poczekalnia, w niej duża i ubrana
choinka - dla klientów. Kasjerka mówi dzień dobry, "Hetman" się spóźnia, ale
to nieważne, jak przyjechałz  +20 wsiadłem do wagonu warszawskiego, by
dojechać do Piły.

Z Piły do Wałcza - SA105 - najgorszy chyba rodzaj szynbusu. Ale jedzie. A w

Raduń (ruina) i jazda autobusem do Jastrowia (PKS Chojnice, 4 osoby na
pokładzie, 31 km - 10,20 PLN, rzekłbym kosztownie). Z Jastrowia -
Krakowianka do Piły, z której niczym na stronę Bydgoszczy nie da się
pojechać. Więc nie jadę. Zwiedzam Piłę usiłując się kilka razy dopytać,
gdzie jest centrum miasta. Jest jakiś wielki plac z w stuly nazistowsko -
komunistycznym, jakieś blokowiska, ale centrum nie zauważyłem.

Z Piły do Warszawy nieźle nabity Kopernik, złożony ze zbieraniny wagonów (mi
się akurat trafił klasyczny mechpom z humorami na temat oświetlenia i
grzania - ale dojechał!) Konduktor przejęty z PR (czapka - rogatywka)
upierał się, że turystyczny nie jest ważny. Dopiero jak mu
powiedziałem, "pisz pan karę i żegnaj się z premią" - uznał, że jednak
ważny...

I to by było na tyle!

Szczęśliwego Nowego Roku!

Marcin


Mieszanie w kolejowym betonie trwa... W związku ze zmianami w Zarządzie PKP PR otrzymałam maila, którego fragmenty cytuję (dane nadawcy do mojej wiadomości):

Piszę w nadziei, że uda się wszcząć alarm. Otóż jak się dowiedziałam Marek Nitkowski od 1 stycznia będzie członkiem zarządu w PKP IC - dyrektorem handlowym tamże. W sumie skoczył ze stołka na stołek i starczy. Niestety, ale w PKP PR na jego miejsce szykowana jest Anna Lenarczyk - obecnie dyrektor Biura Marketingu. To jest powód mojego maila. To skandal. To ta kobieta, jako szefowa biura odpowiedzialnego za ceny i taryfy wprowadziła swego czasu opłaty za bagaż - myślę, że pamiętacie wszyscy ten cyrk. Proszę - napiszcie o tym i zablokujmy wspólnie tę kandydaturę. Ja ze względu na charakter pracy nie mogę występować na forum pod nazwiskiem więc proszę wybaczyć anonimowość. Wszystkie podane informacje są do sprawdzenia. Napiszcie proszę o tym u siebie na forum, pewnie zaraz ktoś powieli to na pmk. Może temat chwycą media, gdy dowiedzą się, że awansować ma beton odpowiedzialny za wprowadzanie zamieszania z opłatami za bagaż. Przecież chyba nikt nie chce podobnych pomysłów w wykonaniu tej pani. Pozdrawiam i liczę na szybkie działanie.

No cóż, chyba potwierdzają się informacje, które dotarły do mnie wcześniej - wczoraj napisałam m.in.:

Cytat: Dowiedziałam się, że Marek Nitkowski odchodzi z PKP PR do PKP IC, prawdopodobnie na stanowisko dyrektora handlowego. Na razie nie wiadomo kto miałby go zastąpić w Zarządzie PKP PR, ale na pewno będzie to ktoś z sitwy, tak jak to było z Szymonem Rutą, który na stołek członka Zarządu przeskoczył ze stołka dyrektora Biura Zarządu. Na Grójeckiej plotkuje się, że Nitkowskiego może zastąpić dyr. Biura Marketingu, druga opcja jest taka, że będzie to jakiś spadochroniarz z ministerstwa.
Anna Lenarczyk - dyr. Biura Marketingu cieszy się bardzo złą sławą. Typowy beton, dla którego w Centrali PKP PR były tworzone stołki... Teraz (tzn. po "wygranym" ustawionym konkursie!) miałaby mącić w Zarządzie spółki, co grozi udupieniem wielu dobrych pociągów. A ile się z Biurem Marketingu naużeraliśmy o pospieszny Zgorzelec - Przemyśl (pociąg jest hitem - świetna frekwencja!) to tylko ja wiem...

A o co chodziło z tymi opłatami za bagaż? Przypomnijmy...
W maju 2004 r. Anna Lenarczyk - ówczesna dyrektorka Biura Przewozowego i Taryf spółki PKP PR wprowadziła opłaty za wszystkie bagaże, których suma wymiarów przekraczała 130 cm. Na tym absurdalnym przepisie media (prasa, TV) nie zostawiły suchej nitki - po kilku tygodniach z chorego wymysłu Anny Lenarczyk spółka PKP PR zrezygnowała.
Dla odświerzenia pamięci artykuł prasowy na ten temat na końcu postu...

I jeszcze przegląd prasy potwierdzający betonizm Anny Lenarczyk:

"Gazeta Wyborcza - Płock" - 9 listopada 2005

Kilka dni temu opublikowaliśmy w "Gazecie" fragmenty artykułu z dwumiesięcznika "Z biegiem szyn". To właśnie jego redakcja zwróciła się do spółki PKP Przewozy Regionalne z propozycją wydłużenia trasy "Bystrzycy", pociągu pośpiesznego, który zgodnie z nowym rozkładem ma kursować z Lublina do Kutna (przez Warszawę). "Niech dojeżdża do Płocka" - zasugerowali dziennikarze "Z biegiem szyn". Co na to PKP PR? Powołując się na badania i analizy marketingowe, Anna Lenarczyk, dyrektor biura marketingu, stwierdziła: - Potoki podróżnych w godzinach porannych z Warszawy do Płocka, a w godzinach popołudniowych z Płocka w kierunku Warszawy, nie dają ekonomicznej podstawy do uruchomienia takiego połączenia.
Nie zgadzam się z wypowiedzią Anny Lenarczyk, uważam, że opiera się ona na fałszywych danych stworzonych na podstawie fikcyjnych badań. Pytam:
W jaki sposób PKP Przewozy Regionalne przeprowadziły badania lub analizy potoku płockich podróżnych?
W jakich okolicznościach te analizy powstały?
Czy badany był potok na aktualnym rozkładzie jazdy pociągów, które obecnie wyjeżdżają i przyjeżdżają do Płocka?
W ciągu 24 godzin z Płocka wyjeżdżają trzy pociągi - jeden do Warszawy, jeden do Łodzi i jeden do Kutna. Mam zatem pytanie do dyrektor Anny Lenarczyk: jak mogły powstać analizy? Przecież to jest absurd. Praktycznie ruch pasażerski PKP w Płocku umarł śmiercią naturalną, a przyczyną są coroczne cięcia rozkładów jazdy PKP.
W jaki sposób mają sobie radzić zwykli ludzie, jeśli chcą dojechać do pracy do Warszawy lub innych wielkich aglomeracji? Przesiadają się do autobusów PKS, do Komfort Busu lub Polskiego Expressu. Wystarczy jednak przyjść w poniedziałek o 7.20 na były dworzec PKS w al. Jachowicza, gdzie są przystanki Komfort Busu i Polskiego Expressu. Zobaczycie, co się będzie działo, jak podjedzie autobus w kierunku Warszawy. Bałagan i wolna amerykanka, bo kierowcy nie radzą sobie z pasażerami. Zwracam się więc z prośbą do dyrektor Anny Lenarczyk, aby jednak uruchomić "Bystrzycę", pośpieszny pociąg do Lublina przez Warszawę. Należałoby też uruchomić więcej pociągów do Warszawy i do Łodzi, a nawet i do Poznania. Naprawdę brakuje też kolejowych połączeń na trasie Warszawa - Bydgoszcz - Szczecin przez Płock. PKS, Komfort Bus i Polski Express nie są w stanie w najbliższym czasie zabezpieczyć przewozów na wymienionej trasie.
Daniel Lau

"Gazeta Wyborcza - Katowice" - 21 lipca 2002

Nie możemy już jeździć pociągami pospiesznymi korzystając z biletów miesięcznych. Chyba że zapłacimy dwa razy więcej.
- Nowy miesięczny kupiłam tydzień temu. Co drugi pociąg na tej trasie to pospieszny, więc trudno na taki nie trafić. Wsiadłam jak zwykle, a tu konduktor mnie wyprasza - oburza się pani Katarzyna, która codziennie z Gliwic dojeżdża do pracy w Katowicach. Twierdzi, że nowe zasady koleje wprowadziły cichaczem. - Jak ogłaszali podwyżkę, to mówili, że na lokalnych trasach bilety nie zdrożeją. Trochę to było nieścisłe - rzuca z przekąsem. Myślała, że jeśli dalej zechce dojeżdżać do Katowic pospiesznymi, to do nieco ponad stu zł będzie musiała dopłacić połowę. Czyli tyle, ile zwykle dopłaca się do biletu na pociąg pospieszny. Czekało ją zaskoczenie, bo dopłata jest o wiele wyższa. Spółka PKP Przewozy Regionalne postanowiła bowiem wprowadzić ryczałt na "miesięczne pospieszne". Na trasy do 40 km wszystkie bilety kosztują 172 zł. Na trasy do 100 km (np. Gliwice-Katowice- Zawiercie) już 277 zł!
- Na przejazdy z biletami miesięcznymi według dotychczasowych zasad już nas nie stać - uważa Anna Lenarczyk, dyrektorka Biura Przewozowego i Taryf spółki PKP Przewozy Regionalne. - Poza tym pospiesznymi dojeżdża niewielu ludzi - dodaje.
- Takie koleje mam w d... - denerwuje się Piotr z Zabrza, pracownik jednej z firm ubezpieczeniowych w Katowicach. Dojeżdżał pociągiem od dwóch lat, choć ma samochód. Teraz zrezygnował. - Odpadła mi połowa pociągów, a za bilet na pospieszne zapłacę niewiele mniej niż za paliwo - tłumaczy.
Choć liczba pasażerów kolei z roku na rok spada, Anna Lenarczyk nie wydaje się być zmartwiona.


Łukasz Kurpiewski (rzecznik PKP PR), Marek Nitkowski (członek zarządu - dyrektor handlowy PKP PR) i Anna Lenarczyk (dyrektor biura handlowego spółki). Foto: Rynek Kolejowy

"Życie" - 6 maja 2004

W najbliższy poniedziałek władze PKP Przewozy Regionalne mają poinformować o nowych, zliberalizowanych przepisach dotyczących przewozu bagażu. To odpowiedź na protesty pasażerów, oburzonych tymi, które obowiązują od początku maja.

Zgodnie z nową taryfą, pasażer przewożący bagaż, którego długość, szerokość i wysokość przekracza łącznie 130 cm, jest zobowiązany za niego zapłacić. Opłata wzrasta zależnie od długości trasy. Na dworcach pojawiły się tabele, z których można odczytać przedziały kilometrów i stawki. I choć konduktorzy otrzymali polecenie, by w początkowym okresie obowiązywania nowych regulacji nie stosować się do nich zbyt ściśle, to cześć pasażerów już otrzymała kary za przewóz bagażu bez biletu.

W przyszłym tygodniu sytuacja ma się jednak diametralnie zmienić. - Trwają prace nad zmianą obowiązujących obecnie przepisów. Nowe regulacje będą lepiej służyć naszym klientom - powiedziała "Życiu" Anna Hyrlik, rzecznik prasowy PKP Przewozy Regionalne. Nie wiadomo jeszcze, jak zmienią się opłaty, wygląda jednak na to, że PKP nie będzie musiała już wyposażać konduktorów w centymetry.

- Chcieliśmy dostosować normy wielkości bagażu do przewoźników miejskich, ale, jak widać, te zasady nie bardzo się sprawdzają - tłumaczy sprawę opłat za bagaż Andrzej Piech, zastępca ds. handlowych dolnośląskiego Zakładu PKP Przewozy Regionalne we Wrocławiu. - Normy na bagaż powinny jednak obowiązywać, bo tak jest przecież u każdego z przewoźników - dodaje. Jego zdaniem najlepszym rozwiązanim byłoby, aby każdy pasażer miał prawo do przewozu bezpłatnie 3 sztuk bagażu. Takie przepisy obowiązują niemal u wszystkich zagranicznych przewoźników. - Oczywiście nie mam tu na myśli telewizorów - dodaje żartem. Piech zapewnia, że władze spółki zobowiązały swoich pracowników, by nie egzekwowali nowych przepisów zbyt restrykcyjnie. - Prosiliśmy konduktorów, by przez miesiąc przyglądali się, czy przepisy będą się rzeczywiście sprawdzać. To nasza wina, że niektórzy z nich podeszli do sprawy zbyt poważnie - tłumaczy Piech.

Z obowiązujących od kilku dni przepisów najbardziej niezadowoleni są studenci, którzy często w drogę do domu zabierają plecaki.

- Nowe przepisy bardzo biją nas po kieszeni - żali się Michał Jaros, przewodniczący Porozumienia Krajowego Niezależnego Zrzeszenia Studentów. - Kolejny raz kolej sobie z nas zakpiła. To studenci najczęściej korzystają z przewozów regionalnych, ale, jak widać, PKP nie zależy na tych pasażerach. Dlaczego takich przepisów nie wprowadzono w pociągach Inter City? - dodaje. - Zabrano nam już część ulgi stuednckiej, ograniczając ją do 37 proc. Widać jednak, że to dla PKP za mało - podsumowuje Jaros.

Od kilku dni studenci organizują w różnych częściach kraju happeningi, w których kpią z nowych przepisów. We Wrocławiu na dworcu kolejowym kilkunastu młodych ludzi podchodziło na przemian do okienek kasowych, domagając się zmierzenia przez kasjerki kartonów, które rzekomo chcieliby przewieźć. Ponadto, od kilkunastu dni w Internecie krąży list protestacyjny, którego treść zachęca do przesyłania go na adres mailowy rzecznika prasowego PKP Przewozy Regionalne. To zapewne przyczyna, dla której adres ten jest dziś zablokowany.

- Spółka musi się dostosować do nowości na rynku - dodaje Hyrlik, zapowiadając zmianę przepisów.

TOMASZ KULPA

http://wolnadroga.pl/?dzial=numer&rok=07&nr=19&art=20

Płock - kolejowy przykład mazowieckiej hańby

Bardzo szumne powołanie ponad 2 lata temu do życia „Kolei mazowieckich”, spółki z 51% udziałami wniesionymi przez samorząd województwa mazowieckiego - miało zapewnić modelową obsługę pasażerów całego regionu, z rzekomo niezwykle racjonalnym wykorzystaniem dofinansowania - jest coraz większym niewypałem i zdaje się stawać jaskrawiej postrzeganym bublem operatorskim, w całym tego słowa znaczeniu.

Płock - trzecie pod względem liczebności mieszkańców miasto regionu, które przynależy do obszaru działalności tego przewoźnika, może niebawem (takie zapowiedzi już napłynęły ze spółki „PKP Przewozy Regionalne”), czyli od 8 grudnia, w nowej edycji Sieciowego Rozkładu Jazdy Pociągów, pozostać największym miastem w naszym kraju pozbawionym połączeń kolei pasażerskiej. Aktualnie sprawa wygląda również mało imponująco (delikatnie rzecz ujmując) - stolicę polskiej nafty obsługuje raptem JEDNA para pociągów (obsługiwana przez PR) - pospieszny „Koziołek” do Poznania. Dodatkowo od 1 czerwca skasowano połączenia: sobotnie z Poznania i niedzielne w kierunku odwrotnym.

Aby dokładniej oddać specyfikę tak beznadziejnego potraktowania tego miasta i całkowitego dopuszczenia do destrukcji sektora pasażerskiego, należy pokrótce opisać wcześniejsze działania (jak i również ich brak), cofając się w czasie.
Przede wszystkim zupełnie niepotrzebnie zawieszono przewozy szynowe do Sierpca, w końcu lat 90-tych minionego stulecia (jeszcze do 15 listopada 1999 r. realizowana była zastępcza komunikacja autobusowa). Powodem braku rentowności na tym 35-kilometrowym, bardzo obleganym przez pasażerów (w wersji szynowej) odcinku, była wzajemna zmowa znacząco dużej grupy pasażerów oraz drużyn konduktorskich. Obie strony przeprowadzały transakcję kupna - sprzedaży biletów w sposób „bezbiletowy”. Wobec braku czynników kontroli z ówczesnego Mazowieckiego Zakładu Przewozów Regionalnych PKP w wymiarze nadrzędnym, połączenia początkowo zawężono do komunikacji zastępczej, wydłużając drogę i czas oraz znacznie zaniżając komfort jazdy w zdezelowanych autobusach, wynajmowanych od PKS! Gdy wreszcie „skutecznie” pozmieniano godziny połączeń, niska frekwencja dopełniła reszty. Protesty mieszkańców Płocka i Sierpca nie dały rezultatu - zbagatelizowano je kompletnie. W ten sposób Płock „wypadł'” z ciągu komunikacyjnego, gdyż przy okazji zlikwidowano nocne połączenie z Łodzi Kaliskiej do Gdyni, które w naturalny sposób umożliwiało dotarcie nad morze, szczególnie w okresie wakacyjnym.

Dalsze losy stacji Płock układały się z roku na rok coraz gorzej. Fatalnie układany (a właściwie przepisywany) układ połączeń, już tylko w kierunku Kutna, w tym z jedną parą pociągów, w nieco dalszej relacji bezpośredniej do Łodzi, w ogóle nie przystawał do rzeczywistych pór ewentualnego popytu na kolejowe podróże.

W dodatku stacja pozostaje od dłuższego czasu m.in. bez obsługi składów przez rewidentów wagonowych. Potężnym ciosem dalszej destrukcji stało się „wycięcie” z rozkładu jazdy wszystkich pociągów osobowych od czasu wejścia w życie aktualnie obowiązującego.

Wcześniejsze zapewnienia przytoczonych na wstępie „Kolei Mazowieckich”, o przejęciu przewozów w przypadku wycofania się PR - rozmyły się w jednej chwili - oznajmiono, iż kompletnie nie ma sensu wydawać pieniędzy na ten cel. Nie postarano się o analizę tego, co doprowadziło do odpędzenia mieszkańców Płocka i okolic od nieudolnie kleconej oferty przewozowej w okresie ostatnich 7 lat. Nie sposób zaprzeczyć zmyślnemu spiskowi, który przyjmując formę brutalnego zdegradowania prawie 130-tysięcznego miasta do roli prowincjonalnego zakątka, jest aktem najbardziej wymyślnej bezczelności.

„Koleje Mazowieckie”, pomimo potężnych środków z regionalnej kasy samorządu wojewódzkiego, nie interesują się w ogóle tą częścią Mazowsza, dzięki której - między innymi - tak wielki strumień pieniędzy trafia na ich coraz bardziej nieracjonalną ekonomicznie działalność.

Zdecydowane odcięcie się od płockich potrzeb w sektorze kolejowych przewozów pasażerskich przez spółkę specjalnie do tych zadań powołanej, potwierdza bardzo mierny stopień umiejętności menedżerskich głównych decydentów tego operatora, a także beznadziejny nadzór ze strony organu samorządu terytorialnego, który reprezentowany jest w strukturach dozoru spółki... przez rodowitego płocczanina!
Ta fatalna i wrogo (nie)realizowana strategia samorządu wojewódzkiego wobec tak dużego miasta, rzecz jasna nie zachęca PR do wyasygnowania jakichkolwiek pieniędzy do kontynuacji przewozów, tym bardziej, że Płock jest w „kolejowej geografii” uzależniony w tym przypadku od Łódzkiego Zakładu Przewozów Regionalnych. Cała zawiłość tej kwestii od lat kilku skutecznie zabija płockie nadzieje na racjonalne odzyskanie kolejowego „okna na świat”.

W aspekcie społecznym jest to po prostu hańba, wielka mazowiecka hańba, której wymiar nie mieści się w normalnej logice myślenia!

Nie sposób doszukać się podobnej sytuacji w pobliskich nam Czechach, czy Słowacji.
Potrzeba chyba ogromu bardzo złej woli, aby tak skutecznie i doprawdy haniebnie dokonać swoistej dywersji na kolejowym, lokalnym rynku przewozów pasażerskich w centralnej części kraju.

źródło: Wolna Droga